Fantastyka, Marcin Przybyłek, Rebis, SF

Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw – Marcin Sergiusz Przybyłek [opinia/recenzja]

by -

Kocham fantastykę i jednocześnie uważam, że jest to gatunek, w którym najtrudniej się tworzy. Niby autora ogranicza” tylko” wyobraźnia, lecz każdy z wymyślonych elementów musi być spójny z wykreowaną rzeczywistością, a to nie lada sztuka. Oczywiście może podążyć dobrze znanymi ścieżkami, zdecydować się na znane i oklepane motywy lub zaryzykować i przelać na papier własne wizje przyszłości uwzględniając postęp technologiczny, zmieniającą się ludzką moralność czy zagadnienia związane z polityką, władzą i wojną na wielu poziomach. Dziś o autorze i serii książek, który według mnie lata temu zaryzykował, ale jednocześnie dobrze przemyślał problemy trawiące nasz świat. A mowa o Marcinie S. Przybyłku i jego Gamdecu. Skupię się na drugim tomie serii Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw, którego wznowienie miało premierę w kwietniu tego roku, ale zanim opowiem Wam konkretnie o Sprzedawcy lokomotyw chcę napisać czemu warto sięgnąć po ten cykl – oczywiście bez spoilerów.

rys. Tomasz Maroński

 

Czemu warto?

Ponieważ Gamedec to świat bez ograniczeń, który ukazuje przyszłość pełną wad i błędów, które popełniliśmy w przeszłości. Przyszłość, w której nie liczy się jednostka, a zysk ogromnych korporacji. To miejsce, w którym pieniądze i zaawansowana technologia grają pierwsze skrzypce. To wreszcie uniwersum, w którym ludzie przepadli w światach wirtualnych. Praktycznie funkcjonują jako swoje awatary w grach, zapominając o tym, co jest prawdziwe, realne i ważne. Korzystają na tym producenci gier, sprzętu czy lekarstw umożliwiających przebywanie „w sieci”. Każdy z tych elementów pokazuje jak bardzo zatarła się granica pomiędzy fantazją, a rzeczywistością oraz tego gdzie kończy, a gdzie zaczyna się człowieczeństwo, gdyż Gamedec porusza także tematy dotyczące transhumanizmu, transcendencji czy biotechnologii. Bohaterzy zamieszkujący ten świat nie wydają się nieszczęśliwi, jednak ja nie chciałabym w nim mieszkać. Boli mnie to jak bardzo konsumpcjonizm rozrasta się w naszych czasach i nie zdziwię się, jeśli wizje autora spełnią się w niedalekiej przyszłości. Całość wypada bardzo spójnie i choć nie brak w tym cyklu rozrywki i akcji to dla mnie będą to zawsze książki ukazujące przyszłość, która jest wręcz na wyciągnięcie ręki i, przed którą trudno będzie Nam się uchronić.

Kolejnym plusem historii są bohaterowie – pełna gama – od lekko zblazowanego, czasem naiwnego gamedeca, czyli gierczanego detektywa – Torkila, przez otwartą i ciekawą świata Ann po zaborczą, nadopiekuńczą i wpływową gemedekinię Pauline. Jest tu także zawsze gotowy do zabawy i akcji Peter czy różnego rodzaju osobniki niekoniecznie pochodzenia organicznego, a cyfrowego. Ni mniej dla mnie istnieją oni przede wszystkim po to by prezentować świat i zmiany, jakie w nim zaszły.

Skupiając się na samych Sprzedawcach lokomotyw jest to SF, które przedstawia spójną historię dziejącą się 3 lata po wydarzeniach z Granicy rzeczywistości. Rok. 2199. Zeoneci stają się celem. Ktoś wykorzystuje wirusy komputerowe by im zaszkodzić. Torkil wraz z przyjaciółmi postanawiają rozwiązać tę zagadkę. Nie wie, że pakują się w sam środek „korporacyjno-rządowych walk”. Kto stoi za tym zamieszaniem? Kto najbardziej na nim zyska?

Muszę przyznać, że mimo, iż miałam okazję czytać tę książkę kilka lat temu i mgliście pamiętałam fabułę to i tak zrobiła na mnie wrażenie i w kilku momentach zaskoczyła. Spora ilość akcji, hollywoodzkie zagrywki fabularne nadają tempa historii. Ilość wątków i nawiązań oraz powiązań między zdarzeniami jest niemała, ale wyważona, przez co całość wypada wiarygodnie i spójnie.  Podczas czytania zastanawiałam się jak bohater może mieć tyle szczęścia i nieszczęścia, co Torkil. Przysięgam, że cytat:

„-O nie, o nie, co wy we mnie widziecie? Odczepcie się. Przecież niczym się nie wyróżniam oprócz tego, że wszystkich Was znam i doskonale sprawdzam…- nagła myśl spowodowała, że zbladłem – …w roli kozła ofiarnego.”

Idealnie oddaje naturę tej postaci. Niemniej zawsze będzie mi się kojarzył z detektywami z klasycznych powieści detektywistycznych, jak na przykład Sam Spade. Torkil jest człowiekiem nieco destrukcyjnym, czasem cynicznym. Jednocześnie potrafi być nieporadny, zabawny, czasem komiczny, ale i inteligentny. To postać bardzo zróżnicowana.

fot. Marcin Jakubowski

 

Sięgając po drugi tom Gamdeca ponownie znajdziecie się w realium czy Warsaw City. Jednak nic nie jest stałe i oczywiście świat ten ewoluował. Przyśpieszył wręcz drastycznie. Mam wrażenie, że stał się bardziej radykalny, mniej przewidywalny i jeszcze bardziej nastawiony na konsumpcjonizm i zysk. Światy wirtualne także się zmieniły – nie tylko stały się domem dla niektórych przedstawicieli Ziemi, ale zrobiły się bardziej niebezpieczne.

Warto zaznaczyć, iż jeśli czytaliście Granice Rzeczywistości słowniczek pojęć na końcu Sprzedawców nie będzie Wam potrzebny, gdyż terminy dotyczące technologii w obu książka praktycznie się pokrywają. Co do języka powieści to mimo wspomnianych wcześniej pojęć dotyczących technologii czy transhumanizmu jest prosty w odbiorze. Powieść czyta się błyskawicznie, dialogi nie są drewniane, narrator w postaci Torkila także nadaje odpowiedni ton powieści, a niektóre cytaty warte są zapisania.

Jeśli chodzi o bohaterów są tacy jak  pisałam Wam wcześniej. W Sprzedawcach oczywiście spotkacie także kilku nowych – będą i źli, i Ci nastawieni na zysk, ale i tacy, którzy okażą się pomocni. Każdy z nich jest wyrazisty na swój sposób i idealnie wpisuje się przedstawiony przez Marcina Przybyłka świat.

rys. Tomasz Maroński

 

Podsumowanie

Sprzedawcy lokomotyw to druga część cyklu Gamedec, którą możecie czytać bez znajomości części pierwszej, ale osobiście polecam zgłębić je w kolejności, gdyż zarówno obraz świata jak i bohaterów będzie dzięki temu pełniejszy. To SF, które zachwyca swoim rozmachem, akcją i intrygą, która jak się okazuje ma wiele poziomów. Bohaterowie tej opowieści są wyraziści i różnorodni, idealnie przedstawiają świat ogarnięty konsumpcjonizmem i walką o władzę, wpływy i pieniądze. I co najważniejsze mimo, że saga ta powstała już dobrych kilka lat temu nadal jest aktualna – wystarczy ją odrzeć z fantastycznej warstwy.

Dla kogo będzie to idealna powieść?  Zdecydowanie dla fanów fantastyki, która nie tylko niesie rozrywkę i zapewnia przednią zabawę, ale zawiera w sobie masę kontekstów z nawiązaniami do technologii, religii, psychologii czy zachowań społecznych.

Gorąco polecam zainteresowanym.

| strona autora | FB autora | luźne pogaduchy z autorem

moje opinie: | Gamedec. Granica Rzeczywistości| CEO Slayer

  • Seria zapowiada się bardzo ciekawie. Chyba się na nią skusimy, jak zabraknie nam bieżących lektur do czytania 🙂

  • Jakoś mnie te książki nie ciekawiły, ale twoja recenzja zmieniła moje podejście. Wpiszę sobie je na listę do przeczytania. A jeśli interesują cię książki, w których ludzie zagłębiają się w wirtualnej rzeczywistości, to polecam „Player One” Ernesta Cline’a. Niby w klimacie młodzieżowym, ale jest naprawdę bardzo dobra 🙂

    • wiesz pierwsza część to zbiór opowiadań – druga część to już powieść. Nie przeczytałam jeszcze 3 ostatnich książek z tej serii, ale ogólnie bardzo mi się podobają. Mam także grę planszową z tej serii. Polecam przeczytać fragment na stronie autora. Można też posłuchać muzyki skomponowanej do tej serii 🙂

Translate »