Burda Publishing Poland, James Frey, Literatura faktu i biografie

[książki – opinia] James Frey – Milion małych kawałków. Subiektywna opowieść wracającego do zdrowia narkomana i alkoholika.

by -
ksiazki-opinia-james-frey-miliona-malych-kawalkow-subiektywna-opowiesc-wracajacego-do-zdrowia-narkomana-i-alkoholika

milion małych kawalków

Jamesa Freya poznałam czytając młodzieżową powieść Endgame. Odebrałam ją, jako lekką książkę stworzoną na podobieństwo wielu fantastycznych książek dla nastolatków, dlatego po przeczytaniu fabuły Miliona małych kawałków poczułam się zaintrygowana. Zarówno jej tematyką – walką z uzależnieniem jak i formą, czyli pamiętnikiem będącym zbiorem faktów i pewnych ubarwień, by jak to stwierdził autor bardziej oddać istotę problemu, czyli walkę oraz chęć odkupienia. Czy mu się to udało i jak zareagowałam na tę historię?

„Ktoś stoi w drzwiach i ten ktoś krzyczy, ale go nie słyszę. Jestem ponad słuchem, ponad wzrokiem, ponad czuciem, ponad myśleniem. Jestem głuchy, niemy i ślepy. Nieprzytomny, nieświadomy i nieokiełznany. Jest komoda, są kawałki komody. Jest kolejne łóżko i przewracam je i niszczę je. Jest więcej wrzasków i potem są Mężczyźni w Bieli i są ręce i trzymają mnie i wrzeszczę. Jest igła” s. 69

Fabuła. Świat przedstawiony. Milion małych kawałków to subiektywna opowieść wracającego do zdrowia narkomana i alkoholika, którą poznajemy jego oczyma. Książka pełna wzlotów i upadków, ale i nadziei, wiary i chęci odkupienia. Zadośćuczynienia przyjaciołom czy rodzinie. Historia momentami drastyczna, pełna zawirowań. Niejednokrotnie czytając dane fragmenty uważałam ją za brutalną i pełną cierpienia, ale co ważniejsze możemy w niej zaobserwować drogę, jaką pokonuje bohater, jego powolną przemianę. Początek jest zdecydowanie bardziej chaotyczny, ostry, a autor pisząc w pierwszej osobie nie przebiera w słowach. Nie boi się kląć i stosować takich wyrażeń i porównań, które poruszają wiele strun, ukazując jego ból, rozpacz i zagubienie, które i ja momentami odczuwałam. Spora część opisów nieźle mną wstrząsnęła, gdyż nigdy wcześniej nie czytałam tego typu powieści i nie miałam tak bezpośredniego kontaktu z osobą w takim stopniu uzależnioną.

W miarę postępowania fabuły bohater staje się osobowością bardziej stonowaną, poukładaną, skruszoną i pogodzona ze swoim stanem, jednak nadal walczącą i zaskakującą na każdym kroku. Nie opuszcza gardy, pozostaje pytanie czy wytrwa w trzeźwości. O tym przekonają się Ci, którzy sięgną po książkę.

Milion małych kawałków bardzo przypomina mi film z 2000 roku pod tytułem 28 dni, tylko, że książka Freya jest o wiele bardziej drastyczna. Historia życia głównego bohatera Jamesa zawiera całkiem odmienne wątki i przyczyny uzależnienia. Ni mniej wiele elementów z terapii i tego jak wygląda praca z uzależnionymi osobami w ośrodku odwykowym pokrywa się.

Milion małych kawałków zachowało wiele cech pamiętnika – od relacji ze zdarzeń, w których autor uczestniczył, przez dystans czasowy, własne stanowisko, osobiste refleksje, jak i wewnętrzne monologi czy retrospekcje. Opowieść czyta się szybko i płynnie mimo faktu, iż często bohater posługuje się urywanymi myślami. Dialogi w powieści dostosowane są do poziomu rozwoju głównej postaci. Niezwykle ciekawym wątkiem jest także przyczyna uzależnień i istniejącej w autorze/bohaterze „Furii”. Z przyjemnością odkrywałam razem z nim źródło problemu i toczyłam walkę. Bardzo podobała mi się jego postawa i próby by wszystko zmienić.

Mimo tak wielu plusów książka nie jest pozbawiona minusów, jednakże to, co przeszkadzało mi niekoniecznie będzie przeszkadzać każdemu. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy to niewyjustowanie tekstu, które występuje chyba we wszystkich utworach tego autora. Nie wiem czy jest to zabieg odgórny, ale mnie zdecydowanie utrudnia czytanie. Ponadto nadużywanie spójnika „i” od samego początku bardzo mnie raziło. Przedsmak tego „zjawiska” możecie zaobserwować w cytatach. Odrobinę przeszkadzało mi także natężenie przekleństw, ale zdecydowanie wpisały się one w formę i atmosferę powieści. Na pewno nie jest to lektura dla wrażliwych i nielubiących „brzydkich słów”.

„Wstaję i otrzepuję się i wycieram dłonie […] śmieję się i patrzę, jak odchodzi i zamykam oczy.”s.12

Podsumowując, jeśli macie ochotę na mocną i bezkompromisową lekturę, napisaną w formie pamiętnika o tematyce walki z uzależnieniem to Milion małych kawałów jest książką dla Was. To opowieść momentami chaotyczna, drastyczna, brutalna, ale i pełna nadziei oraz wiary tak jak i bohater, którego losy miałam okazję poznać. Mnie w przeciwieństwie do młodzieżówki Endgame poruszyła. Polecam wszystkim zainteresowanym. Zdecydowanie warto mimo kilku wymienionych przez mnie wad.

 

  • Zaczytanamimi

    Lubię książki pisane pamiętnikiem i na pewno będzie ona dopisana do listy Św. Mikołaja

  • Nawet nie kojarzę autora 😉 Ale fabuła zapowiada się ciekawie 🙂 Jeśli będę miała kiedyś chwilę i sposobność, to przeczytam 🙂

  • Cenię sobie pamiętnikarskie formy. Chętnie więc przeczytałabym tę książkę.

Translate »