Janusz Lasgórski, Luźne Pogaduchy

Luźne pogaduchy z Januszem Lasgórskim autorem cyklu Piętno Pielgrzyma oraz włóczykijem z wyboru- cz.2.

by -
luzne-pogaduchy-z-januszem-lasgorskim-autorem-cyklu-pietno-pielgrzyma-oraz-wloczykijem-z-wyboru-cz-2

Witajcie Moi Drodzy! Dziś pisarz Janusz Lasgórski odpowie na kilka waszych pytań dotyczących cyklu Piętno Pielgrzyma oraz tego jak widzi swoją dalszą karierę pisarską. Mam nadzieję, że odpowiedzi zaostrzą Was apetyt na tę bardzo dobrą serię, której mam szczęście patronować. Spodziewajcie się także kolejnego konkursu,  w którym do wygrania będzie komplet tych książek! Nie przedłużam i zapraszam do lektury!

  1. Co było dla Pana największą inspiracją do napisania tych książek? Co Pana natchnęło aby stworzyć Cykl „Piętno Pielgrzyma, Zbuntowani, Naznaczona” ?

Nie miewam natchnień, czasem tylko, z samego rana, lepiej mi się myśli… po kawie. A pisanie to była konieczność. W skrócie omówiłem genezę powstania powieści we wstępie i pozostanę przy niej. Sam jednak pomysł, żeby przelać wszystko na papier, żeby skonfrontować ciąg bardzo prawdopodobnych zdarzeń z przyszłości z tym co się dzieje w moim otoczeniu i z napływającymi zewsząd alarmującymi informacjami, zrodził się w wyniku pogłębiającej się frustracji.

Od jakiegoś czasu nie potrafiłem znaleźć dla siebie odpowiedniej lektury. W kolejnych książkach, które mimo wszystko starałem się przeczytać do końca, nie mogłem znaleźć niczego powiązanego z sednem teraźniejszości, z funkcjonowaniem i rozwojem ludzkiej cywilizacji na tyle, abym mógł poczuć się zaangażowanym uczestnikiem prowadzonych dialogów i opisywanych działań bohaterów. Oderwane od realiów światy pełne duchów, trolli, elfów i smoków, czarownic i magów, heroicznych uczestników nieustannych wojen, mistrzów mordobicia, sadystycznych morderców, biednych narkomanów, chorych zboczeńców i sprytnych lub szlachetnych złodziei, wraz z ich głównymi bohaterami niszczącymi wszystko i wszystkich na swej drodze, zaczęły mnie nudzić. Musiałem podjąć próbę napisania własnej opowieści w taki sposób, abym sam z przyjemnością chciał ją przeczytać.

  1. Chciałby Pan być bohaterem swoich książek i móc przeżywać wszystkie te ich przygody?

Jestem z nimi codziennie, notuję ich rozmowy, opisuję zdarzenia w których uczestniczą  i to musi mi na razie wystarczyć. Czasem bywa, że ich zagniewane głosy budzą mnie w nocy. Wtedy sięgam po notes i szybko zapisuję co i jak powinienem zmienić. Nauka i technika wciąż skraca interwał czasowy między momentami odległych zdarzeń. Wkrótce spotkam ojców bohaterów tej opowieści. A później kto wie?!

  1. Następuje ekranizacja cyklu. Kogo widzi Pan w rolach głównych? 😉

Niech będzie z przymrużeniem oka. Nie nastąpi z wielu powodów.

Przytoczę najmniej istotny, ale dla mnie decydujący. Aktorzy niewiele mają do powiedzenia, grają tak jak im dyktuje reżyser, a taki reżyser jeszcze się nie urodził, żeby… nie podążyć za trendem, który przynosi kasę. Powstałby prawdopodobnie film grozy ze stosami trupów pod nogami, z głównymi bohaterami biegającymi po dżungli na golasa, uzbrojonymi po zęby, rozbijającymi głowy napotkanym wrogom przy lada okazji i uprawiającymi seks przed i po każdym wymuszonym, w pośpiechu odfajkowanym dialogu.

Nie, nie o to w tej opowieści chodzi. Co innego gdyby… Wtedy, oczywiście, jako aktorzy powinny wystąpić… postacie z filmów, takie jak: Old Shatterhand, MacGyver, Indiana Jones, Kahlan Amnel, Leia Organa, jeśli się nie mylę… kobiet więcej nie znam, ciekawe.

  1. Czy tworząc postacie wzoruje się Pan na osobach, które zna?

Nie mogło być inaczej. Część cech charakteru, tych niezbędnych i podstawowych, zaczerpnąłem ze znanych mi wzorców, jednak całą resztę, tę skrytą i nieobowiązkową, dopasowałem dopiero w trakcie rozwoju akcji. Myślę, że właśnie dzięki takim wzorcom postacie powieści stają się bardziej naturalne i jedyne w swoim rodzaju. To zapewne tylko przypadek, ale aż cztery postacie powieści mają coś wspólnego z kobietami, które znam, w tym imiona. Są to moje dwie śliczne znajome i dwie równie urocze pierwsze recenzentki tej powieści. A czy je znam? Pewna czytelniczka napisała, że w ogóle nie znam kobiet, choć tłumaczyłem, że z pięcioma mieszkam pod jednym dachem od niemal dziesięciu lat, a z trzema z nich znacznie dłużej. No cóż, bywa. Równowaga jest jednak zachowana. Mężczyźni, którzy przeczytali tom pierwszy, twierdzą coś wręcz przeciwnego.

  1. Czemu Rysiek czyżby bohater miał rodzime korzenie? Ale Rysiek?

Większość bohaterów powieści ma polskie korzenie, może z wyjątkiem Pola i Dianki. Rysiek urodził się w Polsce, jego matka i wcześniejsze pokolenia również. Kto z nas zna swoich przodków z czwartego pokolenia wstecz? A z piętnastego pokolenia? Po takim czasie pamięć pochodzenia staje się tylko wspomnieniem, nie ma odzwierciedlenia w imionach, chyba że zostaje odnaleziony, liczący sobie wiele setek lat, testament.

  1. Czy któraś z postaci jest szczególnie ważna dla Pana lub w znacznym stopniu do Pana podobna z charakteru?

Na pewno tak, ale gdybym Wam powiedział prawdę, to musiałbym Was… okłamać. A tego nie chcę. Każdy z nich ma trochę ze mnie, z charakteru mojego i moich dobrych znajomych, choć żaden nie jest mną. Podobieństw nie da się uniknąć. Inaczej postacie byłyby nudne i sztuczne. W końcu wiedzę o ludziach, wzorce i przykłady ich zachowań, piszący bierze wyłącznie z tego co sam przeżył, z obserwacji osób, które spotkał na swej drodze. Kto twierdzi inaczej, buja w obłokach, a jego opisy są papierowe.

  1. Jak szybko, według Pana, działania ludzkości, jej konsumpcjonizm i egoizm doprowadzą do samozagłady?

Bezpośrednim efektem takiego postępowania z pewnością nie będzie natychmiastowa zagłada. Agonia cywilizacji musi boleć. Na początek czeka nas fala buntów, buntów będących wynikiem rozwarstwienia społecznego na podłożu ekonomicznym, a mające to samo źródło konflikty religijne dołożą kolejną porcję ludzkich tragedii.

Już dziś zaledwie jeden procent mieszkańców Ziemi posiada więcej dóbr materialnych (pieniędzy) niż cała reszta jej mieszkańców. Dysproporcja w poziomie życia, w dostępie do osiągnięć nauki i techniki, narasta i, co gorsza, przyspiesza z roku na rok. Tworzy się kasta elity władzy i całej reszty, pospólstwa i kilku szczebli pośrednich, zdesperowanych, walczących o swoją godność najmitów. Za dwa, trzy dziesięciolecia, lub znacznie wcześniej, sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Doły powiedzą DOŚĆ!

Protesty, bunty i wojny domowe w szybkim tempie ogarną cały świat. Jeśli nawet zahamujemy zmiany klimatyczne, walki wewnętrzne spowodują destabilizację ekonomiczną, zniszczą gospodarkę, cofniemy się do czasów średniowiecza. Pogorszenie klimatu, niezależnie od przyczyny, tylko przyśpieszy wybuch społecznego niezadowolenia. Głód i epidemie spowodują gigantyczną falę migracji, która doprowadzi do wojen na wszystkich kontynentach. Już teraz mamy tego przedsmak. Przeżyjemy, ale wtedy już będzie za późno. Nie oprzemy się ostatecznej zagładzie.

Jesteśmy dziwnie lekkomyślną rasą. Zadufaną w sobie i arogancką. Egzystujemy przekonani, że skoro przez setki tysięcy, miliony lat przetrwaliśmy jako rasa istot inteligentnych, to musi taki stan trwać wiecznie. Asteroidy uderzają, ale nie w nas, supernowe eksplodują, ale nie teraz, Ziemia wciąż drży, wulkany wybuchają, ale z umiarkowaną siłą, a superwulkany, które już wielokrotnie przetrzebiły życie na Ziemi, nadal będą drzemać, bo my tak chcemy.

To nic, że nie potrafimy żadnemu u z tych kataklizmów przeciwdziałać, katastrofy poczekają. Czy aby na pewno?

Jeśli nie rozwiniemy na czas nauki i techniki umożliwiającej obronę Ziemi przed tymi zagrożeniami, nie stworzymy bazy pozwalającej na migrację w poszukiwaniu innych światów, to na cóż komu zda się bogactwo i władza? Jeśli nie ockniemy się już teraz, nie zapobiegniemy wybuchowi destrukcyjnych konfliktów społecznych, nie będziemy gotowi na przeciwstawienie się bezwzględnym, rozszalałym siłom natury. Zagłada dopadnie nas nagle i z najmniej oczekiwanego kierunku. Co do tego nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości.

W ten sam sposób, przez pazerność własnych obywateli, zakończyła swoje istnienie większość cywilizacji we Wszechświecie.

Oni po prostu nie zdążyli!

A my wciąż w swojej naiwności dziwimy się, dlaczego z głębi kosmosu dociera do nas tylko informacyjna cisza.

  1. Pisanie, tworzenie, kreowanie – jest dla Pana misją, pasją, czy może pomysłem na życie?

Raczej reakcją na życie. Pomyśleć powinienem znacznie wcześniej. Czasem nie wystarczy się dziwić czy zżymać w duchu na to, co się wokoło dzieje, obrażać się i dalej robić swoje. A co mi tam, niech sobie łby pourywają. Nie da się uciec od realiów, więc lepiej jakimś małym stopniu uczestniczyć, tym bardziej że mogę… bo już nic nie muszę.

  1. Czy myśli Pan o napisaniu książki w innym gatunku niż fantastyka, a właściwie fantastyka naukowa? 

Tak, tak! Być może romans? O szczęśliwej miłości, udanym życiu i dużo, dużo o idealnych… kobietach?  Są takie książki? Nie znalazłem. Wpierw jednak będę musiał nadrobić zaległości w tej dziedzinie, bo podobno się nie znam. Ale bez obaw, nieprędko to nastąpi, przecież końca Piętna Pielgrzyma jeszcze nie widać.

Dziękuję bardzo autorowi za udzielenie tak wyczerpujących odpowiedzi, a Was zapraszam do zerknięcia na inne teksty dotyczące Janusza Lasgórskiego i jego książek.

Opinia o cyklu Piętno Pielgrzyma:|Zbuntowani|Naznaczona|

|FP autora|WWW autora|Luźne pogaduchy – wywiad cz.1.|Janusz Lasgórski o…książkach |

Translate »