GW Foksal, Marta Guzowska, Thriller/Kryminał, W.A.B

[opinia] Wszyscy ludzie przez cały czas – Marta Guzowska

by -
opinia-wszyscy-ludzie-przez-caly-czas-marta-guzowska

wszyscy ludzie przez cały czas

Martę Guzowską  – jako pisarkę i archeolożkę miałam okazję poznać już wcześniej poprzez powieść Ofiara Polikseny>> oraz opowiadania w zbiorach Kryminalny Wrocław>> czy Cztery zbrodnie na cztery pory roku>>. Każdą z tych czytelniczych przygód uważam za udaną, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po III powieść serii o archeologu Mario Ybl’u – Wszyscy ludzie przez cały czas. Jak minęło mi spotkanie z tym specyficznym facetem o ciętym języku i cierpkim usposobieniu? Zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Fabuła. Świat przedstawiony. Akcja najnowszej powieści Marty Guzowskiej rozgrywa się w malowniczej Grecji. Wgryzając się w książkę odkrywamy Kretę wiosenną porą oraz jej wioski i góry, które zamiast kusić gorącą atmosferą i pięknymi plażami ukazują dość mroczne ulice i złowieszcze ruiny. Mario odkrywa, iż w starożytnej świątyni składano ofiary z ludzi.

Stary i pokręcony jak drzewo oliwne robotnik delikatnie dziobał kilofem ziemię. Tempo pracy kazało się zastanowić, czy zdoła dokopać do odległej o pół metra kamiennej ściany, czy wcześniej umrze. Jego towarzysz, w podobnym wieku i prezentujący podobny zapał do pracy, powoli ładował udziobaną ziemię na taczkę.

Fabuła oraz świat przedstawiony powodują, iż Wszyscy ludzie przez cały czas można zakwalifikować jako kryminał z szeroko rozwiniętymi wątkami archeologicznymi oraz antropologicznymi. Całość historii jest spójna, logiczna i zachowany jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Autorka stosuje także suspens przez co mimo dość wolnego biegu akcji nic w tej historii nie jest pewne. Dodatkowej pikanterii i zamieszania dodaje także niewyparzony język Ybl’a, który w połączeniu z niedostępnością i cierpkim usposobieniem antropologa nie raz „pomaga mu” pakować się w kłopoty. Są to elementy, które można znaleźć w każdej z powieści autorki. Swego rodzaju znakiem rozpoznawczym jest także klimat pesymizmu i złowrogości, który wydaje się nieodłączną częścią życia Maria.

Utknęliśmy w korku, czyli w czymś, co powinno być pojęciem nieznanym na obrzeżach zapyziałego miasteczka w środku wyspy na końcu świata.

Po mojej prawicy podrygiwał Wioskowy Głupek. Cel, w jakim Robert zabrał go ze sobą, pozostawał poza zasięgiem moich możliwości dedukcji.

Bohaterowie. Największą „gwiazdą” tej historii jest Ybl, którego się uwielbia lub nienawidzi. Sama nie zdecydowałam jeszcze, do której z tych grup zaliczyć siebie, gdyż mimo tego, iż jest on bardzo barwną postacią, nie bojącą się ryzyka – większość jego zachowań czyni z niego antybohatera nie wybawcę. Jednocześnie nie jest on złym człowiekiem. Całość sprawia, iż pozostawia on kocioł w głowie, nie dając się zaszufladkować. Myślę, że to bardzo sprytny i przemyślany zabieg, a autorce należą się brawa, ponieważ niejednoznaczne postacie najdłużej pozostają w pamięci. Pozostali bohaterowie tej historii to także osobowości, które trudno określić jako dobre lub złe. W całej powieści pełno jest szarości, także w tej strefie. Niektórzy z nich potrafią zaskoczyć, jednakże bledną przy głównym bohaterze, nie zapadają w pamięć. Jednocześnie Marta Guzowska w ciekawy sposób ukazała hermetyczność pewnych środowisk i kultur obecnych w Grecji. Ich brak otwartości, wrogość i specyfikę. To jeden z tych elementów, który dodawał tajemniczości i złowrogości.

– Już mi się kazałeś cieszyć z tego, że nie ma tu Melindy (…), że zapłaciłeś za mój bilet, ze mamy przynajmniej jednego trupa, ze nie pada śnieg…Powinienem chodzić na permanentnym haju.

Jeszcze powinniście mnie zapytać, czy jestem pierwszy raz w Grecji i czy mi się tu podoba. Ułatwię wam. Jestem pierwszy raz i wcale mi się nie podoba.

Wszyscy ludzie przez cały czas mimo niespiesznej akcji czyta się płynnie. Powieść napisana jest dość przyjemnym językiem, a dialogi nie są drętwe, choć ze względu na mocno pesymistyczny wydźwięk nie każdemu będą odpowiadać. Przy tej historii naprawdę trudno się uśmiechnąć czy zaśmiać radośnie. Ponurego wymiaru opowieści dodaje także narracja oraz świat widziany oczyma Maria, w wielu odcieniach szarości. Są to zarówno plusy jak i minusy tej książki. Wszystko zależy od tego czego szukacie w literaturze.

Myślenie to elitarna rozrywka. Lepiej nie próbować tego przed doktoratem.

Podsumowując Wszyscy ludzie przez cały czas to dobry kryminał z wątkami antropologoczno-archeologicznymi. Powieść, w której nie tylko odnalazłam suspens, ale i poznałam Kretę nieco inną niż malują ją biura turystyczne. Autorka po mistrzowsku opanowała tworzenie atmosfery pesymizmu, dyskomfortu i cynizmu. Uważam to za jeden z najlepszych elementów tej opowieści. III część serii o Mario Marty Guzowskiej nie odbiega od swoich poprzedniczek w żadnym elemencie. Fani pisarki winni być zadowoleni. Plusem jest fakt, iż nie trzeba czytać tego cyklu po kolei, choć osobiście to polecam ze względu na ciągłość zdarzeń. Tak jak i poznanie głównego bohatera, o którym można powiedzieć wszystko poza tym, że jest jednowymiarowy i nudny. Jedynym elementem, który chciałabym zobaczyć w tej historii to choć okruchy tego, że Ybl ma szansę na szczęśliwe wątki w swoim życiu. Polecam zainteresowanym.

Możesz oszukiwać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas.

| Wywiad z autorką na stronie OkiemMK.com |

Tytuł:Wszyscy ludzie przez cały czas
Autor:Guzowska Marta
Ilość stron:352
Data premiery:2015-04-08

pozycja papierowa na stronie empik.com>>
pozycja elektroniczna na stronie empik.com>> 
*cytaty pochodzą z opiniowanej powieści

P.S.Powoli wracam do gry. Ten weekend będzie obfitował w posty. Na pierwszy ogień idzie opinia o powieści Wszyscy ludzie przez cały czas Marty Guzowskiej. Jutro możecie spodziewać się kryminału, a w niedzielę wołowych koft w stylu typowo tureckim. Poza tym opublikuję wyniki konkursu. Wygrane będą 3 osoby ze względu na ten poślizg oraz dodam oczywiście kolejną odsłonę konkursu. Pozdrawiam Was ciepło!

W przyszłym tygodniu jeszcze kilka postów typowo książkowych, które pozostały mi z współprac recenzenckich, a następnie kilka postów dotyczących ciąży i tego co najlepiej wybrać w zgiełku i masy materiałów w Internecie. Sama jak w tym brodziłam to myślałam, że oszaleję.

Translate »