Przedpremierowo: Najpierw mnie pocałuj – Lottie Moggach [opinia]

Print Friendly

20170201_215705_HDR-01„Nie wierzcie w nic, co wyczytacie w sieci. Z wyjątkiem tego. Albo, no cóż, łącznie z tym.” S. 31

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą jak uwielbiam thrillery psychologiczne. Dlatego bez wahania sięgnęłam po Najpierw mnie pocałuj – Lottie Moggach, której okładka obiecuje, iż będzie to niepokojący i elektryzujący thriller. Psychologies nazywa ją drugą Zaginioną dziewczyną. Przyznam się, iż nie lubię tego typu porównań, gdyż narzucają pewien poziom, któremu nie zawsze jest w stanie sprostać dana książka. Nie musi być zła, ale wtedy zaczynają się porównania. Ja dziś nie będę tego robić, gdyż Najpierw mnie pocałuj ma całkiem inny ładunek emocjonalny i zdecydowanie mniej zawiłą fabułę niż Gone Girl. Za to jej ogromnym plusem są poruszane kwestie moralne i etyczne. To jak wpływa na Nas opinia innych, jak ważne są normy społeczne i iluzje, które sami sobie tworzymy.

Powieść Lottie Moggach skupia się na dwóch kobietach – Leili i Tess. Pierwsza jest osobą wyizolowaną, zamkniętą w sobie, niedocenianą. Druga pełna jest sprzeczności, odrobinę chaotyczna, pragnąca zakończyć swój żywot. Ale jak do tego dochodzi zapytacie? Cóż…

Leila po śmierci marki trafia do serwisu internetowego Czerwona Pigułka (nawiązanie do Matrixa), gdzie wreszcie czuje się doceniona, a założyciel tego miejsca – tajemniczy i charyzmatyczny Adrian ma dla niej misję, dzięki której będzie mogła udowodnić, iż wierzy w to, że każdy z Nas jest wolny i ma prawo wyboru. Ma żyć wirtualnym życiem Tess, by ta mogła w spokoju popełnić samobójstwo nie martwiąc przy tym rodziny i znajomych. Proste? Dla mnie nie!

Całą historię poznajemy z perspektywy Leili, która opisuje ją w formie dziennika, z masą szczegółów z życia Tess. Jest to swego rodzaju sprawozdanie, dlatego zasiadając do tej lektury nie spodziewajcie się napięć, szybkiej akcji czy zaskoczeń. Ni mniej czyta się ją szybko, nie ma dłużyzn, język jest prosty. Jak pisałam jej głównym atutem są rozważania natury moralnej i etycznej. Pod tym względem powieść jest wielopłaszczyznowa. Wręcz nakazuje by pytać, dyskutować, rozmyślać i przedstawiać swoje racje, gdyż na zadane w niej pytania nie ma prostych odpowiedzi.

Leila bardzo powoli odkrywa przed nami poszczególne elementy tej historii i jej finału, a jest on niestety dość przewidywalny. Mam wrażenie jakby Lottie Moggach skupiła się nie do końca na tych elementach, które są kluczowe dla thrillera psychologicznego. Sam pomysł na fabułę jest rewelacyjny, ale trudno jest stworzyć odpowiednie napięcie, gdy główna bohaterka opowiada tę historię w stonowany i obojętny sposób.  Przejęcie naszej tożsamości i udawanie Nas w Internecie jest samo w sobie przerażające, ale brakowało mi w tej powieści tego czegoś, co by elektryzowało, wprowadzało niepokój, powodowało, iż czuję się niewyraźnie.  Myślę, że nie została ona do końca poprawnie sklasyfikowana – thriller do niej nie pasuje. Jest to bardziej dramat z wątkami psychologicznymi i kryminalnymi.

Co do głównej bohaterki to bardzo trudno ją polubić, nie byłam w stanie się z nią identyfikować i szczerze to odrobinę mnie przerażała. Jej brak wyrzutów sumienia, ta chęć „niesienia pomocy”, która jest mocno dyskusyjna, ogromny zapał by wcielić się w Tess.  Jej relacja z przebiegu tych zdarzeń była wyprana z emocji, bardzo sprawozdawcza. Z pewnością książce nie zaszkodziłoby, gdyby Leila była jeszcze lepiej opisana pod względem psychologicznym, choć czytelnicy lubiący ten gatunek i znawcy tematu wyłapią wiele smaczków. Pod względem psychologicznym to ciekawa postać niejednoznaczna.

„Powiem Ci, jak to jest. Znasz te chciwe, mechaniczne łapy w salonach gier, za pomocą, których próbujesz złapać jakiegoś żenującego misia? To tak jak ze mną, kiedy słabymi ruchami próbuję się uczepić jakiejś idei lub wspomnienia. I jak już mi się udaje chwycić, to się okazuje, że to jakaś tandeta.”s. 90 wypowiedź Tess

Tess poznajemy z perspektywyLeili, więc ukazuje się nam, jako postać o wielu twarzach, która jest zmęczona swoją chorobą i niestabilnością, jaką ona niesie. Za to Adrian jest postacią, która według mnie nie ma tajemnic, choć może w moim wypadku wynika to z faktu, że wiele tego typu książek przeczytałam.

Podsumowując Najpierw mnie pocałuj – Lottie Moggach to swego rodzaju relacja, pamiętnik przedstawiony z Najpierw_mnie_pocaluj perspektywy głównej bohaterki, która kalkulując na zimno traktuje swoją misję – bycia kimś innym w sieci – śmiertelnie poważnie. To opowieść, która skupia się na dylematach moralnych i etycznych, pełna ciekawych sformułowań idealnych do dyskusji, ale jednocześnie historia bez odpowiedniego ładunku emocjonalnego i szybkiej akcji. Myślę, że może spodobać się osobom, które lubią powieści napisane w formie dziennika, z masą szczegółów i elementów z życia bohaterów. Fabuły nieśpieszne, skupiające się na rozważaniach dotyczących ludzkiej egzystencji. Jest zdecydowanie inna niż Zaginiona dziewczyna, ale dość podobna, jeśli chodzi o bohaterkę i emocje do Dziewczyny z pociągu. Myślę, że to dobra opowieść do zekranizowania, ale nie każdemu się ona spodoba w formie pisemnej.

 Premiera 28 luty 2017 roku