Graham Masterton i kryminał – czy to się może udać? Moja opinia o powieści „Uznani za zmarłych”.

Print Friendly

opinia uznani za zmarłych graham masterton

Graham Masterton to jeden z tych autorów, który nieustannie mnie zadziwia. To bardzo kreatywny i płodny pisarz, który nie boi się żadnego gatunku literackiego. W Polsce znany jest przede wszystkim, jako pisarz horrorów. Na OkiemMK mogliście przeczytać moje opinie o Potomku czy Sfinksie, ale chyba najbardziej znaną serią jego książek jest Manitou. Do gustu przypadły mi także jego powieści postapokaliptyczne jak Susza czy młodzieżowe jak Rook. Bardzo lubię, gdy wprowadza on do swoich historii kreatury, potwory czy mityczne postacie z różnych zakątków globu. Pod jego piórem ożywają japońskie i koreańskie demony. Meksykańskie duchy i pradawne afrykańskie rasy. Potomek przykładowo podejmuje temat strigoi – wampirów. Pewna jego pióra sięgnęłam po powieść Uznani za zmarłych. Byłam ciekawa jak autor sprawdzi się w kryminale. Następnie trafiłam na taką jego wypowiedź dla Irishexaminer.com: „Wybrałem Katie Maguire, ponieważ chciałem zgłębić charakter kobiety-policjantki i przyjrzeć się jej walce o wysoką pozycję w irlandzkiej policji. Kiedy pisałem Białe kości w naszej policji było tylko kilka kobiet wysokich rangą. Teraz się to zmieniło”.

Spodobał mi się jego sposób myślenia i wyruszyłam w podróż z Katie – dziewczyną z dużej rodziny, z wyglądu przypominającą irlandzkiego skrzata, ale za to wytrwałą i ambitną śledczą, która zyskała opinię osoby potrafiącej łapać morderców kosztem życia prywatnego. Jednocześnie to kobieta cierpiąca z powodu utraty dziecka, ale nadal poszukująca szczęścia. Mam wrażenie, że to ten typ postaci, która w życiu prywatnym czuje się niepewnie, podczas, gdy zawodowo ta niepewność gdzieś znika.

Jak Masterton poradził sobie w tym gatunku? Czy i w tym gatunku autor potrafi mnie zachwycić? Czy Katie jest wiarygodną postacią? Kobietą walczącą o swój stołek i uznanie kolegów?

Uznani za zmarłych to czwarta część przygód nadkomisarz Maguire. Powieść detektywistyczna, w której sprawca i detektyw bawią się w kotka i myszkę. Prowadzą rozgrywkę intelektualną. Bronią Katie jest jej rozum, spryt i niestety ograniczone zasoby policji. Główna bohaterka musi trzymać się przepisów, podczas gdy oprawca, a raczej oprawcy to zgraja, która ma za nic przepisy prawa, jest nieobliczalna i niestety jest zawsze o krok przed śledczymi.

Masterton w rewelacyjny sposób żongluje wieloma elementami fabuły. W realistyczny sposób przedstawia pracę i procedury policyjne, nie zapominając o tym, iż w tym świadku często występuje korupcja. Ukazuje i pozytywne, i negatywne aspekty tego zawodu.

Według mnie ta powieść ma dwie główne zalety – realizm oraz zadziorną główną bohaterkę.

Po skończeniu lektury pomyślałam sobie: „kurcze to naprawdę mogłoby się wydarzyć”. Wątki zbrodni oraz oprawców na pierwszy rzut oka wydają się lekko fantastyczne i przesadzone. Jednakże cała rozgrywka oraz jej pionki są świetnie rozmieszczone. Niczym pojedyncze nitki w sieci kłamstw i zbrodni. Po raz kolejny to ludzie są najbardziej przerażającymi potworami, które chodzą po tej ziemi i niestety nie cofną się przed niczym by osiągnąć cel. Ich głównym grzechem w tej części jest chciwość. Bardzo prozaiczny motyw, ale Masterton zmienia go w ciekawy i realistyczny element fabuły. Całość wypada wiarygodnie, nieprzypadkowo i logicznie.

Katie jak wspomniałam jest pewna siebie, jeśli chodzi o pracę, alew życiu prywatnym przeżywa wzloty i upadki. Nie jest standardową postacią. Jednocześnie świetnie wpisuje się w otoczenie, a to jest lekko mroczne, deszczowe i szare. Typowa Irlandia. Nadkomisarz jest jedną z 7 córek inspektora policji w Cork, ale jedyną, która zdecydowała się pójść w ślady ojca. Czytając tę powieść widać, iż cały czas stara się ona udowodnić swoją wartość. Walczy zaciekle o rozwój swojej kariery, często narażając ją by złapać bandytów. Tymczasem nadal funkcjonuje spora grupa mężczyzn, którzy widzą tylko jej atrakcyjność i płeć. Autor w świetny sposób obrazuje jak ciężko może być kobiecie, w zawodzie zdominowanym przez mężczyzn. Maguire może i jest słabsza, ale tylko fizycznie. W tej powieści pokazuje, na co ją stać, choć oczywiście nie obejdzie się bez pomocy kolegów po fachu, gdyż sprawcy są naprawdę przebiegli i jak się okazuje mają wiele planów B.

Podsumowując Uznani za zmarłych to kryminał, który wciągnął mnie od pierwszych stron. Solidna i bardzo realistyczna powieść detektywistyczna, o przyjemnym języku, naturalnych dialogach i niezbyt obszernych opisach. Autor skupia się na zbrodni i śledztwie, nie zapominając o głównej bohaterce. Nadkomisarz Maguire to kobieta niebojąca się walki o swoją przyszłość i karierę. Jednocześnie jej potknięcia, błędy i bolączki powodują, iż jest niezwykle realistyczną i wiarygodna postacią. Masterton po raz kolejny mnie nie zawiódł, jednocześnie wręcz zmuszając do sięgnięcia po pozostałe części serii. Białe kości nadchodzę! A wszystkim zainteresowanym gatunkiem oraz fanom autora polecam sięgnąć po tę serię i przekonać się czy i Wam przypadnie do gustu. katie-maguire

Zainteresowanych spotkaniem z autorem odsyłam do tego>> posta. Autor 30 września będzie w Polsce.

Przypominam także o trwającym konkursie – informacja o nim tutaj>>

Uznani za zmarłych [Graham Masterton] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

  • Nawet nie wiedziałam, że Masterton pisze też kryminały. Brawo ja. O_o

  • Wow, narobiłaś mi chęci na tę serię. Swego czasu uwielbiałam horrory Mastertona, ma lekkie pióro i genialne pomysły dzięki czemu jego książki pochłaniałam wręcz masowo ;). Teraz głównie przestawiłam się na kryminały i taka gratka w postaci dobrego thrillera autora, do którego wciąż mam ogromny sentyment, nie może mnie ominąć ;).
    Pozdrawiam serdecznie

    • dziękuję, i zareagowałam podobnie jak Ty – myślę, że to fajna sprawa, a Białe Kości zaczełam czytać i fabuła wydaje się świetna 😉

  • Bardzo lubię twórczość Mastertona, więc mnie nie musisz zbytnio przekonywać do sięgnięcia po powyższą książkę 🙂

  • Ann

    Lubię Mastertona. Nie jest dla mnie pisarzem no 1, ale w długie jesienne wieczory, kiedy potrzebuję relaksu i rozrywki jest jak znalazł. codziennik-kobiety.blogspot.com

  • Masterton to dla mnie taka trochę słabsza wersja Kinga. Czytałem ze 2-3 książki i w sumie dobra rozrywka, ani mnie odrzuciło, ani zachwyciło. Może kiedyś sięgnę i po tę 🙂

    • mam podobne odczuciach, choć muszę przyznać, że dla mnie obaj nie mają równego poziomu. Lat temu czytałam Aniołów Chaosu i bardzo mi się podobali. Susza jest świetna, teraz chcę odświeżyć Manitou i czytam Białe kości.

    • za to Anioł Jessiki był dla mnie słaby, Sfinks miał fajną tematykę, ale wyszedł średnio. U Kinga mam podobnie. Nadal moją ukochaną jego książka jest Wielki Marsz

  • Czytałam jedno książkę Mastertona jak dotąd i chociaż mam w planach więcej, nie spodziewałam się, że napisał też kryminał. Zaskoczyłaś mnie recenzją tej książki 🙂

    • mnie też zaskoczył dlatego po niego sięgnęłam 🙂 Myślę, że Susza by Ci się bardziej spodobała. A to dobra lektura, ale bez efektu wow. Typowy Masterton – coś zachwyca, coś nie 🙂

      • Będę mieć na uwadze i „Suszę”. Masterton wśród horrorów to chyba jak Kava wśród kryminałów, coś mi się tak widzi 🙂

        • I tak, i nie 😉 To nie są wymagające książki, ale uważam, że pisze lepiej od Kavy. Lepiej tworzy fabułę i ma lepsze pomysły. Choć trzeba przyznać, że jest nierównym autorem. Np. Anioł Jessiki w ogóle mi się nie podobał.

          • To teraz zachęciłaś mnie, żeby twórczość Mastertona zgłębić 🙂 Muszę się porozglądać za jego książkami. A co do nierówności, chyba większość poczytnych autorów ma czasem takie spadki formy. W końcu nawet King nie jest idealny.

          • Susza bardzo mi się podobała jak pisałam. Podobno Śpiączka jest bardzo dobra. No i klasyka, czyli Manitou 😉

  • Czytałam ostatnio Infekcję tego autora i jakoś nie bardzo mnie wciągnęło, chociaż kiedyś uwielbiałam jego książki. Po serię z Maguire pewnie kiedyś sięgnę:)

  • Nie znam jeszcze twórczości Mastertona, ale wszystkie znaki na niebie wskazują, że w piątek wybiorę się na spotkanie autorskie z pisarzem i przybliżę sobie jego twórczość. Wspomniany przez Ciebie sposób podejścia Mastertona do kobiecej bohaterki bardzo mi się podoba i naprawdę zachęca do lektury. Dobrze, że postaci są tak bardzo realistyczne. Pozdrawiam! 🙂