Luźne Pogaduchy z Marcinem Brzostowskim, autorem który używa humoru i ironii niczym broni przeciwko nudzie…
Witajcie! Dziś kolejny post z serii Luźne pogaduchy. A dysputy prowadziłam z Marcinem Brzostowskim – autorem
takich pozycji jak: Słodka Bomba Silly, Zemsta Kobiet. Uwielbiam gdy inni mają swoje zdanie, podejście do świata i swoje przekonania oraz wartości i taki właśnie jest Marcin – pisze o tym co go nurtuje, co go razi i co mu przeszkadza. Pragnie zwrócić uwagę na problemy tego świata i ukazuje to poprzez humor, ironię i fajne pomysły. Już niedługo na blogu kolejne jego powieści, a tymczasem zapraszam na nasze pogaduchy!
Ulubieni autorzy, to po prostu dobrzy autorzy. Nie ma znaczenia, czy urodzili się nad Wisłą, Wisłokiem, czy na przedmieściach Londynu albo Amsterdamu. Z polskiego podwórka – Marek Hłasko, Andrzej Bursa, Andrzej Stasiuk, Krzysztof Varga, Łukasz Gołębiewski, a z zagranicy – Kurt Vonnegut, Joseph Heller, Boris Vian. Natomiast idole… Nie znoszę relacji idol-fan. A zatem, śmierć idolom!
W moim kryminale „Zemsta kobiet” dochodzi do starcia dwóch potęg, czyli Kobiet i Mężczyzn. To mój głos w dyskusji na tematy dziś zaprzątające wiele głów (np. równouprawnienie). Odnośnie korporacji, to popełniłem na ten temat „Pozytywnie nieobliczalnych” (rzecz się dzieje w środowisku prawników), „I tak skończymy w więzieniu…” oraz „Podpalę wasze serca!”, której główny bohater przestaje rozróżniać real od wirtualu (i np. zaprzyjaźnia się z karpiem). Wiem, że na tym świecie rządzi pieniądz, a jego zdobywanie wypełnia czas wielu z nas, jednakże nie można postrzegać świata, życia, czy relacji międzyludzkim wyłącznie poprzez jego pryzmat. No, cóż… Wiem, że przegram z takim „myśleniem i gadaniem”, ale próbuję skłaniać do refleksji Czytelników. A z Maszyną Czasu będę „walczyć” dalej i dam znać, gdyby coś się udało zmajstrować.
Myślę, że jest źle, a może nawet bardzo źle. Polacy, a zwłaszcza młodzi Polacy, nie czytają zbyt wiele. Natomiast od lektury wszelkiego rodzaju statystyk w sprawie czytelnictwa aż włos się jeży na głowie. Żyjemy w erze komputerów, gier komputerowych, czatów, portali społecznościowych, itp. Na czytanie nie starcza czasu, zresztą mało kto krzewi ten zwyczaj wśród młodych. Czasami odnoszę wrażenie, że czytają już tylko nieliczni. Dlatego jeśli ktoś właśnie śledzi naszą rozmowę, to pozdrawiam go bardzo gorąco!Rzeczywiście, wydaję książki w wydawnictwach internetowych wyłącznie w formie elektronicznej, czyli w formie e-booków. Pierwszego e-booka wydałem bardzo dawno temu, bo w 2008 roku. A później, to już jakoś samo poszło. W e-bookach cenię sobie ich dostępność (zakup poprzez net), a poza tym mam wpływ na ich cenę. Mogę śmiało powiedzieć, że każdą moją książkę (tj. e-booka) można nabyć w księgarniach internetowych w cenie poniżej dziesięciu złotych. Ponadto jestem zdania, że takie właśnie powinny być ceny e-booków w naszym kraju (przynajmniej rodzimych twórców).
Uważam, że to bardzo fajne podejście i pewnie niedługo ten sposób czytania stanie się jeszcze bardziej popularny, choćby ze względu na wzrost technologii i różnice w cenach, które już teraz się wyłaniają. Co do cen polskich e-booków to jak myślisz czemu są takie drogie?
Haha ;D A jeśli chodzi o filmy to jakie? Które zapadły ci naprawdę w pamięci? Coś z klasyki kina? Jakieś nowości?

