Wielu z czytelników już zna moją historię, ale pokrótce przybliżę ją tym, którzy zaglądają tutaj po raz pierwszy. W 2011 roku rozpoczęłam starania wraz z mężem o dziecko. Lekarka przez pierwsze pół roku kazała nam stosować typowy kalendarzyk, mierzyć temperaturę i iść raczej na żywioł, co też uczyniliśmy. Metoda ta nie przyniosła rezultatów. Okazało się, […]
