Rzeczy nie są tym czym na pierwszy rzut oka się wydają. Powtórka – Marc Levy

Print Friendly
Powtórka Marc Levy
POWTÓRKA, SI C’ETAIT A REFAIRE, Marc Levy, s.352, Albatros, styczeń 2015

Rzeczy nie są tym czym na pierwszy rzut oka się wydają. Trzeba szukać między wierszami.

Marc Levy to bestsellerowy francuski pisarz. Debiutował w 2000 roku powieścią Jak w niebie, która doczekała się adaptacji z Reese Witeherspoon w roli głównej. Powtórka to 12 publikacja autora, a moje pierwsze spotkanie z nim. Jak wypadło?
Na początku rzucił mi się w oczy podpis na niepozornej, ale pasującej do treści okładce: „Gdyby Nicholas Sparks pisał thrillery…”. Przyznam, iż taki wstęp mnie nie zachwycił. Z całym szacunkiem dla autora Najdłuższej drogi – uważam, że jego specyficzny styl do gatunku, jakim jest thriller nie pasuje. Na szczęście w miarę czytania zauważyłam, że pióro, Levy’ego nie przypomina maniery Nicholasa. Bliżej mu do Cobhena czy Musso. Lekkie pióro, niewymuszone dialogi, brak dłużyzn oraz wątki obyczajowo-sensacyjne cechują nie tylko obydwóch powieściopisarzy, ale i Marca.
Powtórka to powieść obyczajowa z wątkami fantastycznymi, sensacyjnymi i elementami thrillera. To opowieść o niewylewającym za kołnierz dziennikarzu po trzydziestce, który pisząc najważniejszy w swojej karierze artykuł zostaje zamordowany. Niespodziewanie otrzymuje drugą szansę. Odzyskuje przytomność dwa miesiące przed owym zdarzeniem. Od tego czasy reporter śledczy ma 60 dni, by odnaleźć sprawcę oraz odmienić swoje życie zawodowe i prywatne.

„Andrew zabrał się do pracy i przez cały następny tydzień nie wypił ani kropli alkoholu. To znaczy ani kropli, założywszy po swojemu, że piwo się właściwie do alkoholu nie zalicza.”s.25

Wrażenia. Świat przedstawiony.
Powtórka to przede wszystkim obraz Nowego Jorku oraz Argentyny. Jego przepychu i zgiełku oraz jej egzotyki i niebezpieczeństw. Dwa odmienne światy. To w nich poznajemy bohaterów i historię, która toczy się kilkutorowo. Świat przedstawiony poznajemy z punktu widzenia zabójcy oraz poprzez wszechwiedzącego narratora, który relacjonuje wydarzenia z życia protagonisty Andrew Stilmana.
Motywem, który mnie najbardziej zainteresował w tej opowieści było reporterskie śledztwo dotyczące porywanych w Argentynie dzieci. To dość zawiła, ale spójna historia. Temat, o którym pisze dziennikarz ciekawi, choć według mnie autor potraktował go odrobinę za lekko. Oczekiwałam większej dozy dramatyzmu.
Kolejnym ciekawym wątkiem jest morderstwo Andrew i związane z tym niedopowiedzenia oraz zabiegi, które pchają czytelnika w różne strony. Nie wiadomo, którą wybrać – kto jest winny. Na samym początku całe zajście widzimy oczyma mordercy i jest to wywołujący dreszcz zabieg, którego w późniejszych rozdziałach książki mi brakowało. Dalsza część opowieści to bardziej obyczaj i sensacja niż thriller, do którego Levy ma dryg – potrafi stworzyć atmosferę niepewności. Nie wykorzystał  swojego potencjału pozostawiając czytelnika w świecie Stilmana – jego pracy, życia uczuciowego i przyjaźni.
Wątki miłosne i obyczajowe są lekkie w odbiorze. Poza tym są spójne i ukazują charakter postaci, ale nie wywołują efektu „wow”. Nie siedzi się przy nich jak na szpilkach, a raczej w przyjemnej atmosferze śledzi się poczynania bohaterów. Powtórne przeżywanie życia to dość powszechny w literaturze, kinie czy telewizji wątek, ale w tej odsłonie może zaskoczyć, ponieważ ma drugie dno i jest swego rodzaju suspensem.

„Wtopić się w tłum, odegrać tę dramatyczną rolę tak, żeby nikt niczego nie zauważył, nie zapamiętał…”s.9
„Jeszcze jedna przecznica. Przyspieszyć, wtopić się w grupkę biegaczy tam, gdzie alejka się zwęża i gdzie ci powolniejsi blokują ścieżkę tym szybszym. Długa igła przesuwa się pod rękawem, cień przytrzymuje ją dłonią zdecydowanym ruchem.”s.11
„Dłużej, bo około kwadransa, zajmie ofierze umieranie, ale pewne jest to, że tego ranka, około siódmej trzydzieści, Andrew Stilman zejdzie z tego świata.”s.12

Wrażenia. Bohaterowie.
Protagonista to inteligentny, ale momentami nieporadny facet nie stroniący od alkoholu. W pracy odnosi sukcesy, podczas gdy jego życie prywatne to pasmo porażek. Andrew przypomina mi postacie z książek Musso czy Cobhena. Cechuje je zagubienie i niepewność, ale są za to skłonne do działania czy bohaterskich czynów.
Ta historia to poszukiwanie przez Stilmana szczęścia. Czy je odnajdzie? Czy przerwie złą passę? Odpowiedzi na te pytania istnieją, ale są dość przewrotne.

„W piątek Andrew powiedział Simonowi, że wieczór upłynął zupełnie tak, jak przyjaciel przewidział, a może nawet jeszcze gorzej. Prawdopodobnie znów zakochał się w Valérie Ramsay, co nie wróżyło niczego dobrego, gdyż, nie rozwodząc się na ten temat, Valérie powtórzyła mu, że jest z kimś związana. Nie zadzwoniła do Andrew ani następnego dnia, ani w następnym tygodniu. Andrew ogarnęło przygnębienie. Sobotę spędził w pracy, w niedzielę spotkał się z Simonem na boisku do koszykówki u zbiegu Szóstej Alei i West Houston, gdzie w milczeniu wymienili z sobą kilka podań.”s.32

Autor w ciekawy sposób zaprezentował postacie drugoplanowe jak: współpracownika Andrew – Olsena czy narzeczoną Valerie. Są niczym epizody w życiu reportera, o których tak naprawdę nie wiemy zbyt wiele i nie znamy sekretów, które skrywają. Są niczym postacie – zagadki, ale jednocześnie intrygują i wręcz każą zadawać pytania. W tej powieści nie zabrakło także stereotypowych bohaterów jak: władcza i wymagająca szefowa, zabawny kumpel, który skoczyłby za „swoim bratem” w przysłowiowy ogień, tajemnicza nieznajoma czy poczciwy policjant na emeryturze.
Powtórka pełna jest niejednoznacznych osobowości, które nie dają się od razu polubić, skrywają tajemnice, bywają przebiegłe, nieprzewidywalne lub czasem jak w przypadku Valerie nudne. Narzeczona Andrew wypadła w moich oczach jako postać bez wyrazu. Była bezbarwna, mało intrygująca choćby poprzez przedstawienie jej jako kobiety o monotonnym życiu, w którym liczy się tylko praca i czas spędzony z chłopakiem. Podczas czytania miałam wrażenie, że nigdy do końca nie zaznała szczęścia. Nie ukazała także siły charakteru.
Morderca jest niczym duch. To bardzo ciekawa osoba, która za rzadko występowała we własnej osobie w tej opowieści – przez cały czas czułam niedosyt i tęskniłam do pierwszych stron historii, w której widziałam świat jej oczyma. Za to po jej odkryciu pomyślałam sobie: „no tak” – elementy układanki trafiły w odpowiednie miejsca. Co jest zdecydowanym plusem fabuły.

Podsumowanie.
Powtórka to dobrze skonstruowana powieść obyczajowo-sensacyjna z elementami thrillera oraz wątkami romantycznymi. Stylem oraz konstrukcją bohaterów przypomina mi serie Cobhena czy Musso przez co sklasyfikować ją można jako publikację rozrywkową z dobrą atmosferą, lekkim językiem i niejednoznacznymi bohaterami drugoplanowymi. Przygodę z Levy’m uważam za udaną, choć bez efektu „wow”. Marc trafił do grona francuskich powieściopisarzy, którzy dostarczają mi wrażeń podczas zimnych wieczorów. Powtórka na pewno umili czas osobom zainteresowanym zgrabną lekturą o zabarwieniu obyczajowo-sensacyjnym i to właśnie im polecę tę książkę.

Powtórka [Marc Levy]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Wyzwanie Kryminalne,W 200 książek dookoła świata,
  • Kaśka Hubert

    ja już miałam spotkanie z Markiem Levy w książce „Pierwszy Dzień”. Ale nie porwał mnie, muszę przyznać. Ot takie czytadło.

  • Kaśka Hubert

    ja już miałam spotkanie z Markiem Levy w książce „Pierwszy Dzień”. Ale nie porwał mnie, muszę przyznać. Ot takie czytadło.

  • jesienny deszcz

    Wydaje się ok, może mi wpadnie w ręce. 🙂

  • jesienny deszcz

    Wydaje się ok, może mi wpadnie w ręce. 🙂

  • Zaciekawił mnie morderca.
    Podoba mi się połączenie powieści obyczajowo-sensacyjna z elementami thrillera oraz wątkami romantycznymi.

  • Czytałam jedną powieść Levy’ego, jeśli dobrze pamiętam tytuł, to było to „Jak w niebie”. Niestety bardzo mi się ta historia nie podobała i nie mam ochoty sięgać po inne książki tego autora.

    • to niby jego hit – tzn. Jak w niebie. Nie czytałam, ale ta powieść była lekka i przyjemna właśnie jak pisałam bez dreszczy i efektu wow!

      • Skoro to jest jego hit to tym bardziej podziękuję za inne powieści 😛

  • Nie wyobrażam sobie Sparksa piszącego kryminały. Za nic w świecie, nie potrafię sobie tego wyobrazić. No, za nic. 😛

    • to mógłby być koszmarek 😉 lubię Sparksa, ale w takiej odsłonie to byłaby zgroza!

      • Też go lubię, ale w wydaniu kryminalnym… nieee… choć może by nas zaskoczył. 😛