Słów kilka o książce Interludium Odda – Deana Koontza, która według mnie jest niczym kolejny odcinek ulubionego serialu.

Print Friendly
interludium oda
Interludium Odda, Odd Interlude, Dean Koontz, Albatros, 2015

Seriale telewizyjne od dawna cieszą się sporą popularnością m.in. dlatego, że możemy śledzić na bieżąco losy bohaterów. Zostają oni z nami na dłużej. Tendencja ta coraz częściej przenika do świata książek. Powstaje wiele serii, które oferują nam możliwość przeżywania coraz to nowych przygód ze znanymi bohaterami. Przykładem takich lektur jest znana seria Pretty Little Liars  czy cykl o Oddzie Thomasie. Dziś skupię się na szóstej już części przygód Odda, o tytule Interludium Odda, w której główny bohater będzie walczyć ze złem zagnieżdżonym w zajeździe Harmony Corner.

Na początku warto zaznaczyć, że opowieści Deana Koontza o Oddzie Thomasie to powieści przede wszystkim dla młodzieży. Przyjemna fantastyka z jasnym przekazem co jest dobrem, a co złem. Jak wspomniałam cała seria jest dla mnie niczym serial telewizyjny i pod tym względem Interludium Odda nie odbiega od swoich poprzedniczek. Każda część cyklu jest niczym odcinek – otrzymujemy skrawki informacji o głównym bohaterze, poznajemy postacie poboczne, o których pewnie nigdy więcej nie poczytamy oraz historię, którą cechuje wartka akcja i zakończenie wyjaśniające badaną sprawę – w tym wypadku zło w Harmony Corner.

Świat przedstawiony w Interludium Odda jest różnorodny – bywa mroczny, ale i pełen nadziei. Dialogi są lekkie bez dłużyzn, a dodatkowego młodzieżowo-zawadiacko-sarkastycznego klimatu dodaje powieści narrator, którym jest Odd. Osobnik cierpiący z powodu tragedii z przeszłości (o której dowiecie się najwięcej z pierwszej części cyklu). Przygnieciony ciężarem obowiązków związanych z posiadanym darem oraz osoba o bardzo specyficznym poczuciu humoru. Nie sposób go nie lubić, choćby za cięty język i dobroć, która w nim jest.

W Interludium Odda towarzyszy mu Annamaria oraz dwa psy, w tym jeden duch. Jak widać to specyficzna grupa. Annamaria to tajemnicza postać, o której w tej części nie dowiemy się za wiele. Członkowie klanu Harmony prowadzący zajazd to przestraszeni ludzie, którzy nie mając za wielkiego wyboru ulegli złu, które okazuje się czymś innym niż na początku myślimy. To zwyrodniała kreatura, której genezę powstania oczywiście poznany w trakcie czytania. Wydaje się ona odrobinę zbyt fantastyczna, ale to w końcu Odd Thomas i do tego fantasy – tutaj wszystko może się zdarzyć. Ciekawymi, zaradnymi i znaczącymi postaciami są także: niespodziewany sojusznik Odda – Ed oraz młoda, waleczna i odważna Jolie z rodziny Harmony, ale zdradzenie czegoś więcej na ich temat będzie już spoilerowaniem.

Ze względu na specyfikę i „odcinkowość” powieści  – całość akcji i historii otrzymujemy w skondensowanej i dość uproszczonej i momentami przewidywalnej formie. Interludium Odda nie zawiera obszernych opisów. Odpowiedniego klimatu nadaje szybka akcja oraz niepewność co stanie się w danym momencie. Wątek zagnieżdżonego w zajeździe „ZŁA” to bardzo intrygujący i fajny element fabuły – dość szczegółowo opisany jak na typowo „serialowe” podejście do historii. Najlepszym elementem książki są postacie mimo ich dość skąpego opisu. Są barwne, zróżnicowane, o określonych cechach. Mogą być dobre, złe, obojętne czy tajemnicze. Postacie, które miały być przerażające – dla mnie jako 30-latki – niekoniecznie nimi były, ale uważam, że młodszemu czytelnikowi spokojnie mogą wydać się bardziej straszne.

Na koniec wspomnę o ekranizacji pierwszej części cyklu. Uważam, iż świetnie oddaje ona „ducha” i klimat książek. Dwójka głównych aktorów wiarygodnie przedstawiła czołowe postacie z Odda Thomasa. Film jest lekkim kinem, ale za to z jajem i pokaźną ilością ironii i sarkazmu, które przypadły mi do gustu. Ma zaskakujące zakończenie i sporą dozę smutku, którego się nie spodziewałam. Bardzo dobra produkcja dla dzieci 10+ oraz młodzieży. Nie wykluczone, iż spodoba się starszym widzom – jak mnie i mojemu mężowi – wszystko zależy od waszego gustu.

Porównując tę część do opowieści o Oddzie Thomasie, którą miałam przyjemność czytać i wspomnianej ekranizacji była ona bardziej przewidywalna.  Nadal otrzymujemy natłok myśli, które kłębią się w głowie głównego bohatera, co niektórzy ze starszych czytelników uważają za wadę. Mnie to się zawsze podobało. Książka ta została stworzona dla młodzieży, a jak wiemy natłok myśli jest nieodłączny w wieku nastoletnim. Poza tym jest to jedna z cech wpisująca się idealnie w  gatunek YA (Young-adults/Młodzi-dorośli).

Podsumowując Interludium Odda to prosta, lekka i przyjemna historia dla młodzieży. Fantastyka nie pozbawiona klimatu i odrobiny ironii. Powieść na jeden raz – typowy czasoumilacz, który jest niczym kolejny odcinek ulubionego serialu. Zainteresowanym, ale nie znającym serii poleciłabym rozpocząć przygodę z Thomasem od pierwszej części cyklu by lepiej poznać głównego bohatera – jego troski, bolączki i misję.

P.S. Zapraszam dzisiaj o 19 na bloga i profile na FB – będzie konkurs. Do wygrania jedna z książek, które ostatnio opisywałam. Uprzedzam pytania! To nie ta – Interludium Odda trafi do ZkZP odsłona lipcowa;)

  • martucha180

    Fantastyczny czasoumilacz…może się skuszę?

  • Minimalizm opisów oraz dynamiczna, zaskakująca akcja skutecznie mnie zachęcają do tej książki. Tak więc będę miała ją na uwadze, jak tylko uporam się z obecnymi zaległościami.

  • Pani Lecter

    Uwielbiam Koonza, jest w mojej czołówce King x Masterton x Koonz, myślę, że nic nie przebije ”Odwiecznego wroga” czy ”Jedynej ocalonej” 🙂

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/2015/06/1-stosik-czerwcowy.html

  • Faktycznie, sporo jest takich „książkowych” seriali 🙂 Myślę jednak, że ten o którym piszesz rzeczywiście zostawię młodszym czytelnikom 🙂