Albatros, Książki, Obyczajowe, Sensacja/Akcja, Stephen King, Thriller/Kryminał

Znalezione nie kradzione – Stephen King

znalezione-nie-kradzione-stephen-king
znalezione nie kradzione stephen king recenzja
Znalezione nie kradzione, Stephen King, Albatros, 2015

Stephen King to jeden z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie – znany przede wszystkim z literatury grozy. Pan Mercedes, który ukazał się w Polsce w 2014 odbiega znacznie od dotychczasowej twórczości autora. To nagrodzony kryminał z wyraźnymi wątkami detektywistyczno-sensacyjnymi. Czy kolejna część serii z detektywem Billem Hodgesem – Znalezione nie kradzione jest podobna do Pana Mercedesa? Czy odnalazłam w niej więcej z klasycznego, dobrze znanego Kinga?

Znalezione nie kradzione to wbrew pozorom nie kryminał, a obszerna powieść obyczajowa z wątkami kryminalnymi. Historia, którą możemy podzielić na 3 części. Pierwszą opowiadającą ostatnie chwile życia pisarza Johna Rothsteina zamordowanego przez psychofana Morrisa Bellamy. Drugą opowiadającą o losach Petera Saubersa – syna jednej z ofiar Zabójcy z Mercedesa. Trzecia to ta, w której do akcji wkracza Bill Hodges oraz Brady Hartfield (Pan Mercedes). Każda z tych części łączy się ze sobą, każda posiada wspólny element. Czyny Hartfielda wpływają na Hodgesa i życie rodziny Saubersa, która w pewnym momencie popada w poważne tarapaty finansowe. Cudem ratuje ich z opresji Peter, który odnajduje pieniądze i rękopisy Rothsteina narażając się jednocześnie na niebezpieczeństwo ze strony Morrisa. Zawsze podziwiałam Kinga za to, iż potrafi tak tworzyć fabułę, iż wiele elementów się zazębia.

„Mówiła cicho, częściowo dlatego, żeby nie usłyszały jej dzieci i nie zaczęły się denerwować (wiedziała, że Pete już się denerwuje), a częściowo, żeby ostudzić nastrój. Rozumiała, co czuje Tom, i sercem była z nim. Strach jest zły. Poczucie upokorzenia, że nie można wypełnić tego, co uważa się za swój podstawowy obowiązek – utrzymanie rodziny – jest jeszcze gorsze. Zresztą „upokorzenie” to niewłaściwe słowo. Tom odczuwał wstyd.”*fragment z książki

Druga część cyklu choć w wielu elementach łączy się z Panem Mercedes – osoba Billa Hodgesa, Bradyego Hartfielda czy następstwa jego zbrodni – to całkiem inna powieść niż jej poprzedniczka. Najobszerniejszym jej elementem jest życie i losy Petera. Bardzo szczegółowo opisane jest jego życie rodzinne, jego pragnienia, bolączki i to jaki wpływ na nich miała masakra w City Center. Peter to nad wyraz inteligentny dzieciak, który poprzez swoje czyny stara się zniwelować spustoszenie, ból i bezradność związaną z biedą i ułomnością ojca. Jego podejście do życia pasuje do powieści, choć dla mnie osobiście było nazbyt dojrzałe. Ta część to opowieść typowo obyczajowa. Gdy na scenie pojawiają się ponownie Bellamy i Hodges książka nabiera sensacyjno-kryminalnego wymiaru. To walka pomiędzy szaleństwem i desperacją, a inteligencją i sprytem. To King w najlepszym wydaniu. Podobnie jest z początkiem opowieści, gdy poznajemy pisarza Johna Rothsteina oraz Bellamy’ego. Widzimy tu nie tylko obsesję i niebezpieczną fascynację literaturą, ale i kojarzy się ona w oczywisty sposób z powieścią Misery oraz lękiem wielu pisarzy. King ten lęk zobrazował w bardzo przekonujący i zajmujący sposób. Czytając fragmenty z Johnem czułam jego strach o swoje nieopublikowane dzieła i cierpienie związane z ich stratą. King bardzo obszernie nakreślił portrety głównych postaci Morrisa i Petera. Nie oszczędzał nam faktów z ich życia. To opisy w stylu tego autora – bardzo przypominały mi te z początku Ręki Mistrza. Ważnym elementem jest także to, iż dokładnie mamy określone kto jest dobry, a kto zły w tej książce, jednocześnie prawdziwy dramat rozgrywa się w rodzinie Petera – tutaj postacie ukazane są w formie szarości, szczególnie jego rodzice, którzy posiadają własne demony. Brady Hartfield dokonał większej ilości zniszczeń – uszkodził nie tylko ciała, ale i dusze.

„Chociaż Rothstein był oszołomiony i wciąż otulony rzedniejącą kotarą snu, wiedział, że ma kłopoty. W jego myślach pojawiło się jedno słowo: napad. Spojrzał z podłogi na trio, które zmaterializowało się w jego sypialni. Bolała go głowa (z powodu leków przeciwzakrzepowych będzie miał wielki siniak na prawej skroni), a serce o niebezpiecznie cienkich ściankach waliło o lewy bok klatki piersiowej. Górowali nad nim trzej mężczyźni w rękawiczkach, ciepłych kraciastych kurtkach i tych strasznych kominiarkach. Włamywacze, a on był tu sam na zadupiu. W promieniu wielu kilometrów ani żywej duszy.”*fragment z książki

d_3217Powieść mimo obszernych opisów czyta się szybko, dialogi są proste, akcja na początku i pod koniec przyśpiesza, części związane z życiem rodzinnym Petera są raczej monotonne. Zakończenie jest typowo w stylu Kinga – bardzo enigmatyczne. Postać Zabójcy z Mercedesa nadal intryguje, choć występowała w Znalezione nie kradzione tylko epizodycznie. Jestem ciekawa dokąd zaprowadzi nas jej wątek w kolejnych częściach. Poza tym brakowało mi Billa oraz jego „gangu” w tej części cyklu. To naprawdę ciekawe postacie warte uwagi, a zeszły na drugi, nawet trzeci plan, gdyż Stephen wracając do swojego klasycznego stylu skupił się na Saubersie.

Podsumowując Znalezione nie kradzione  to powieść obyczajowa z wątkami kryminalnymi zawierająca obszerne opisy życia głównych bohaterów oraz ich rozterek. To także książka pełna nawiązań do lęków autora oraz innych jego utworów jak Misery. Nie ma konieczności czytania poprzednich części serii mimo oczywistych nawiązań do Pana Mercedesa, ale osobom lubiącym je wyłapywać radziłabym czytać po kolei. Fani Kinga, którzy tęsknili za jego klasycznym stylem czytając Pana Marcedesa powinni być usatysfakcjonowani Znalezione nie kradzione. Mnie osobiście brakowało w niej detektywistycznej atmosfery z poprzedniej części. Nie sprawiło to jednak, iż książka była gorsza. Po prostu spodobał mi się „inny King” i chcę go więcej. Polecam zainteresowanym.

Znalezione nie kradzione [Stephen King]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

| Pan Mercedes |  Misery | Rok Wilkołaka | Wielki Marsz | Ręka Mistrza

P.S. Okładka jest jedną z lepszych, które widziałam w tym roku. Idealna dla mola książkowego mimo tych płomieni 😛 .

P.S. 2. Przypominam o trwających konkursach – szczegóły tutaj>>

  • Bardzo ciekawi mnie ta powieść. Dawno nie czytałam Kinga. Z przyjemnością sięgnę 🙂

  • monalisap

    Może taka odsłona twórczości Kinga mnie przekona, bo jego horrorów nie lubię.

  • Szkoda, że w tej części dominowały cechy obyczajówki bardziej niż kryminału.Mam zamiar rozglądnąć się za ,, Pana Marcedesa”. A okładka faktycznie jest jedną z ładniejszych 🙂

  • Pani Lecter

    ”Pan Mercedes” bardzo mi się spodobał, tej części jeszcze nie czytałam, ale słyszałam, że mały w niej Bradyego, a był jednym z mich ulubionych ”psycholi”. Muszę też przeczytać ”Koniec czuwania”, gdy już zostanie opublikowana, bo słyszałam, że w niej będzie go więcej.

  • Nie wiem, czy w ogóle powinnam się przyznawać do faktu, że niestety King jest mi obcy (poza „Zieloną milą” i poradnikiem dla pisarzy). Chciałabym to nawet zmienić, ale z moją niechęcią do strasznych (w sensie wzbudzających lęk) książek będzie trudno

    • ja też za nimi nie przepadam, ale Wielki Marsz mógłby Ci się spodobać, bo nie jest straszny w typowy sposób 😉

  • Chętnie przeczytam, oczywiście;) A mi okładka wydaje się dziwna, ale może to przez cienie jakie zrobiłaś na swoim zdjęciu. Nie przyglądałam się jej za bardzo „na żywo”. Lektura dla mnie!

  • Oczywiście mam w planach tę książkę i wcześniejszą również, i w ogóle wszystkie powieści Kinga 🙂

    • a jaką najchętniej byś przeczytała teraz ?

      • O rany, to jest trudne pytanie 🙂 Na pewno jakąś starszą, coś przerażającego 🙂

  • Słyszałem, że ta część daje przesłanki, co do zwiększonej roli elementu paranormalnego w następnej części – prawda to?

    • *możliwy Spoiler* tak są takie przesłanki, ale nie pisałam tego, bo to dla mnie „za duża” sensacja. Ciekawie przedstawiony wątek, choć nie podali skąd się wziął. Dotyczy jednej ze „stałych” postaci w serii 😉

  • Kinga kojarzę raczej z klimatów horrorowych, ale z tego co widzę, coraz częściej dryfuje w stronę powieści obyczajowych. Dobrze mi się wydaje?
    Nie jestem pewna, czy taki King trafi w mój gust, ale pewnie kiedyś to sprawdzę.

    • tak ja też mam takie wrażenie. Nie przepadam za powieściami obyczajowymi, ale King ma dar do opowiadania historii 😉 Choć dla mnie jak na razie najlepiej wypadł w Wielkim Marszu!

      • O, akurat „Wielki marsz” czytałam i bardzo mi się podobał.

        • moja ulubiona 🙂 teraz chcę przeczytać To, ale to tomiszcze i jakoś mi zawsze nie po drodze 😉

          • Z tego samego powodu jeszcze tej książki nie przeczytałam. 😀

Translate »