Alex Marwood – Zabójca z sąsiedztwa [opinia/ recenzja]

Print Friendly

20161115_202812_hdr-01

Alex Marwood to pseudonim brytyjskiej dziennikarki. Jej książki są wydawane w kilkunastu krajach, a thriller Zabójca z sąsiedztwa, o którym dziś Wam opowiem jest nie tylko bestsellerem, ale i ma szansę na sfilmowanie. Według mnie to ten typ powieści (podobnie jak Dziewczyna z pociągu), którego fabuła i sposób opowiedzenia historii lepiej zaprezentują się na dużym ekranie niż w zaciszu domowym. Nie zrozumcie mnie źle – Zabójca z sąsiedztwa ma dobrze dobraną narrację, ciekawą opowieść, odpowiednio poprzeplatane wątki i przemyślaną oraz spójną fabułę, ale akcja w tej książce płynie dość powoli. Marwood daje czytelnikowi czas, by zapoznał się z bohaterami i trudami ich życia, przedstawia różne punkty widzenia osób mieszkających w jednym budynku. Kamiennicy, której lokatorzy skrywają sekrety – jedni większe, inni mniejsze. Historię poznajemy śledząc losy m.in.: młodej dziewczyny, uciekinierki, seryjnego mordercy, uchodźcy, starszej kobiety czy kamienicznika. To oni nadają klimat tej opowieści. Plusem jest także to, iż przez długi czas nie znamy tożsamości zabójcy. Autorka odkrywa karty powoli, stopniowo przedstawia historie poszczególnych graczy, co uważam za plus powieści.

Jeśli chodzi o klimat Zabójczy z sąsiedztwa to jest on lekko mroczny. Cała powieść skąpana jest w odcieniach szarości. Jest w niej wiele smutku, żalu i strachu związanego z codziennym funkcjonowaniem i wyzwaniami, jakie niesie życie.

Bohaterowie tej historii nie są czarno-biali. Podobnie jak cała opowieść są różnymi odcieniami dobra i zła. Idealnie wpisują się w stworzony przez autorkę świat. Ich zachowanie jest adekwatne do sytuacji, w jakich się znajdują, czyli przyparcia do muru z różnych powodów czy lęku przed zmianą. Koczują, starają się przeczekać ból lub niepowodzenia, wiecznie poszukują przez co są różnorodni.

Tym, co dodatkowo przeraża i nadaje wiarygodności tej opowieści jest fakt, iż ludzie mieszkający obok siebie tak naprawdę nie znają się. Spotykają się, witają, czasem spędzają wspólnie czas, ale wiedzą tyle ile chcą lub tyle na ile pozwoli im ta druga strona. Jak często w obliczu zbrodni słyszymy od sąsiadów: „To byli tacy dobrzy ludzie. Spokojni. Nie było hałasu, burd czy pijaństwa. Dzieci grzeczne i spokojne…” itp. Smutne to i przerażające jednocześnie.

Historia jest najmocniejszym punktem Zabójcy z sąsiedztwa. Autorka przez cały czas próbuje wywieźć czytelnika w pole i w pewnych sytuacjach się jej to udaje, w innych nie. Czytanie sporej ilości kryminałów czy thrillerów spowodowało, że jestem wyczulona na pewnego rodzaju schematy czy sposoby na rozwiązanie pewnych sytuacji fabularnych, dlatego od początku wiedziałam, że nie należy wybierać tych najbardziej oczywistych i podsuwanych przez autorkę. Moje przywidywania sprawdziły się – zabójcą okazał się typowany przez mnie bohater, zakończenie także było od pewnego momentu dość przewidywalne, ale takie, jakiego oczekiwałam.

Wiele elementów tej historii jak brak wartkości akcji, spora ilość informacji o życiu i codziennych sprawach bohaterów powodują, iż Zabójca z sąsiedztwa sprawdzi się idealnie w formie filmu. Mam nadzieje, że zbędne elementy zostaną wycięte, przez co akcja przyspieszy. Podobne odczucia miałam po lekturze Dziewczyny z pociągu, (choć powieść Alex Marwood uważam za lepszą) – książka była dla mnie dość nużąca, ale już kinowa wersja utraciła tę wadę.

Podsumowując Zabójca z sąsiedztwa Alex Marwood to dobry thriller, który powinien Wam umilić jeden lub dwa wieczory, gdyż czyta się go dobrze i płynnie. Historia według mnie idealna by ją sfilmować. Opowieść logiczna i spójna – autorka nie odkrywa od razu kart. Fabuła jest przemyślana, ale brakowało mi w niej wartkości. Takiego kopa, który wgniatałby w fotel. Ni mniej polecam i czekam na ekranizację. W międzyczasie mam w planach sprawdzić czy jej poprzednia powieść, która okazała się bestsellerem: Dziewczyny, które zabiły Chloe jest równie dobra lub lepsza.

Książkę w wersji papierowej otrzymałam od wydawnictwa: 

albatros20161115_222545_hdr-01

  • Karola

    A co z Hosseinem na końcu książki nie jest on uwzględniony? Uważam, że powinien on tez wyjechać razem z dziewczynami i Collette przede wszystkim..

  • Czytałam już o tej książce i pomimo braku szaleńczej akcji, o której piszesz, to i tak chętnie ją przeczytam.

  • Szkoda, że książce brakuje wartkości. Wolę jednak, jak jest trochę szybsza akcja.
    M.

  • Czytałam już „Dziewczyny, które zabiły Chloe” i mam wrażenie, że druga powieść autorki jest podobna, więc na pewno mi się spodoba, skoro tak było z pierwszą. 🙂

  • Meg Sheti

    Myślę, że jak będę mieć wolny wieczór to spróbuję 😉 Podobnie jak „Dziewczyny, które zabiły chloe” 🙂

  • Sylwia Węgielewska

    Sama niedawno miałam okazję czytać tę książkę. Bardzo dobra. Wciąga od początku do końca 🙂

  • Niedawno kupiłam powieść „Dziewczyny, które zabiły Chloe”, więc pewnie od niej zacznę znajomość z twórczością autorki”. Jeśli mi się spodoba to pewnie sięgnę też po „Zabójcę z sąsiedztwa”, chociaż wady podobne do tych, które trapią „Dziewczynę z sąsiedztwa” działają na mnie lekko odstraszająco.