Czy w tym szaleństwie jest metoda? [ o powieści Surogat – Witold Tauman ]

Print Friendly
surogat
Surogat, Witold Tauman, Oficynka, 2014, s.141, I z III części

 

Surogat jak sugeruje blurb książki jest częścią gry literackiej, eksperymentem pomiędzy autorem, tekstem i czytelnikiem. Jednak czy w szaleństwie jakie proponuje Nam autor jest jakaś metoda? Czy nie jest to po prostu zlepek tekstu naładowany nadmiernie absurdem?

Patrząc na okładkę i tytuł książki Witolda Taumana spodziewałam się mocnej sensacyjnej lektury, lecz otrzymałam zniekształcone odbicie moich własnych uczuć i obserwacji. Dla mnie historia opowiedziana w tej powieści może być odebrana dosłownie, jako twór kompletnie absurdalny i irracjonalny oraz jako metafora dla naszych czasów i instytucji stworzonych przez rządzących naszym krajem, której przykładem stał się opisywany w fabule szpital,jego pracownicy oraz pacjenci. To powieść, który nakazuje czytelnikowi myśleć, jednak momentami jest według mnie za bardzo groteskowa niczym myśli pacjenta z ośrodka dla umysłowo chorych, który kiedyś był genialnym filozofem.

Fabuła i bohaterzy. Jak pisałam wyżej niektóre wydarzenia opisane w powieści mimo nagromadzenia oniryzmów, irracjonalności i absurdu wydają mi się bardzo znajome. Podobnie jak główny bohater [Pan F.] dowiedziałam się o chorobie, trafiłam do szpitala, a tam spotkałam się z niedostępnością lekarzy i dyrekcji, koniecznością udawania się na badania z zawrotną prędkością czy brakiem udzielania jakichkolwiek informacji na temat mojego stanu zdrowia. Konieczność zmierzenia się z choroba była dla mnie podobnie jak dla Pana F. bolesnym upadkiem, koniecznością zmierzenia się z rzeczywistością. Buntowałam się, a wewnętrzny krzyk powodował, iż dusiłam się od środka. Wreszcie ogłosiłam chwilową kapitulację – grając jak mi karzą. Godząc się na to, by mówiono mi co mam robić, kim jestem i gdzie jest moje miejsce. Ktoś umniejszał moje znaczenie, a ja byłam bierna. Byłam jedną z wielu. Przypadkiem, nie człowiekiem. Jednak na tym etapie Nasze podobieństwa się kończą. Opowieść coraz bardziej się gmatwa, wkraczając w granice gatunku jakim jest fantastyka. Główny bohater i jego współtowarzysze zachowują się niczym dzieci zagubione we mgle, poddając się obowiązującym normom, nakazom i praktykom jakie panują w metaforycznym szpitalu. Nie wychylają się, pozostając do końca pionkami w grze. A świat, w którym istnieją jest niczym maska, środek do osiągnięcia celu. Są surogatami – substytutem, namiastką człowieka i jego indywidualności. Ich świat jest czymś na kształt snu, który z każdą przeczytaną kartką objawia się jako koszmar nie mający końca. Nie istnieją już logiczne następstwa zdarzeń, a związki przyczynowo-skutkowe zacierają się.

„Pacjent ma w aktach siedzieć, a nie je oglądać”s.70

Styl. Powieść przeładowana jest absurdem, niejasnościami, metaforami, aluzjami, analogiami, paradoksem i surrealizmem. Narrator ujawniony zwraca się bezpośrednio do czytelnika poprzez dość rzadką narrację drugoosobową, dzięki której możemy się poczuć jak główny bohater i razem z nim popadać w obłęd i szaleństwo. Gdyż to MY bierzemy teraz czynny udział w wydarzeniach.

„Ja umrę, myślisz. Już nigdy nie zrobisz tego, co miałeś zrobić, kiedy już przyjdzie czas, żeby zacząć coś robić.”s.19

Odnalazłam w Surogacie wiele zabiegów zastosowanych w: Ferdydurke, Procesie czy Dżumie. Symbolizm. Sytuacja bez wyjścia. System Dyktatorski. Brak Indywidualizmu. Można by rzecz, że jest to sztuka teatralna przedstawiona w formie koszmaru głównego bohatera, który jest mozaiką motywów i kontekstów literackich. Szpital stał się formą krytyki społeczeństwa, rządzących państwem oraz samych pisarzy, gdyż Witold Tauman występuje w tej powieści, jest postacią fikcyjną i swego rodzaju parodią pisarza.

„To życie szaleńca, schizofrenika zawieszonego pomiędzy samym sobą a światem.”s.39

Przeładowanie tych wszystkich elementów oraz natłok wydarzeń w Surogacie powodują, iż bardzo często była ona dla mnie powieścią niejasną, niektóre wydarzenia i słowa były niczym masło maślane, często przekombinowane i zanadto absurdalne. Jak przykładowo poniższy cytat:

„Nie proszę pana. Króliki przyjmujemy w sali obok. […] Co za żarty! Przecież nie jestem…[…] W tym momencie zerkasz na swoje ręce i widzisz, że istotnie sprawiają one dość królicze wrażenie.[…] Podbiegasz do najbliższej kałuży, patrzysz na swoje odbicie i widzisz mierzącego metr osiemdziesiąt pluszowego królika.”s.16

Na odbiór powieści zdecydowanie wpłynęły moje własne przeżycia, które do tej pory wywołują masę emocji, a które Surogat spotęgował. Uważam, że ich natłok oraz absurd, ironia i oniryzm są największymi atutami tej historii. Uważny czytelnik mimo toczącego ją szaleństwa odnajdzie w lekturze obraz samego siebie i/lub obraz społeczeństwa, które toczy choroba zaczynająca się od jednostek, które nie potrafią się przeciwstawić, przypomnieć sobie o swojej unikalności. Powieść nie pozbawiona przekombinowania, ale czy właśnie o to nie chodziło autorowi?

Polecę ją osobom, które lubią eksperymenty literackie i nie boją się sięgnąć po powieść, która pełna jest niespodzianek, wiele z nich może Wam się nie spodobać, inne mogą wam się wydać nazbyt absurdalne. Wybór należy do Was. To Wy decydujecie, niczym główny bohater Surogat.

 
Wyzwania: Mitologia w Literaturze,Czytamy Fantastykę,Wyzwanie Kryminalne,Polacy nie gęsi,W 200 książek dookoła świata,Europa da się lubić,Motyw zdrady w literaturze Okładkowe Love, Historia z TRUPEM