Endometrioza

Endometrioza – nie jesteś sama.

by -
endometrioza-nie-jestes-sama

Dobry wieczór Kochani! Dzisiejszy post nie będzie łatwy i przyjemny. Jakiś czas temu opowiedziałam Wam historię dotyczącą niepłodności i endometriozy, na którą choruję. Post ten został przyjęty bardzo ciepło, a ja zaczęłam otrzymywać rozmaite e-maile dotyczące obu tych zagadnień. Na początku było ich kilka w miesiącu, dziś potrafię dostawać takich wiadomości kilku dziennie. Poznaje najróżniejsze historie kobiet, które chorują, są nierozumiane przez rodzinę czy straciły nadzieję. Muszę przyznać, iż czytając je wylewam morza łez, ale jednocześnie cieszę się, iż osoby te nie otrzymując nigdzie wsparcie otwierają się i rozmawiają o swoich problemach. Dziękuję Wam za zaufanie, cieszę się, że moja historia inspiruje Was, podnosi na duchu i daje Wam kopa w cztery litery by walczyć dalej. Cieszę się, że przełamując się i pisząc o swoich bolączkach spowodowałam, iż nie czujecie się osamotnione. Mam nadzieję, że dzięki temu o tym temacie będzie się mówiło więcej, by kobiety nie musiały tak cierpieć.

Często pytacie mnie, co według mnie można zrobić by przetrwać i wygrać walkę z tą chorobą? Na to pytanie nie ma gotowych odpowiedzi, gdyż każdy z nas jest inny, ale napiszę Wam, co mnie pomogło  – w kilku krótkich podpunktach:

1.Odpowiednia diagnoza i rozpoczęcie leczenia. Warto skontaktować się z kilkoma lekarzami, poznać różne opinie. Szukać do skutku, nie poddawać się.

2.Wsparcie rodziny jest czymś ważnym. Jeśli nie rozumieją tłumaczyć i walczyć z nimi, by Was wspierali.

3.Przegadanie problemów czy to z przyjaciółką czy z psychologiem. Samodzielnie lub jako para. Mi to bardzo pomogło i uświadomiło sedno problemu.

4.Zdrowy tryb życia, czyli odpowiednia dieta i ruch.

5.Bycie czynnym zawodowo, rozwijanie swoich pasji wręcz uratowało mnie przed ciągłym myślenie o chorobie i jej skutkach. Nie pozwoliło mi także zamknąć się w sobie.

To zadziałało w moim przypadku, a jak było lub jest z Wami? Jeśli macie pytania – piszcie, z chęcią z Wami podyskutuję i przegadam temat czy to prywatnie w e-mailu czy poniżej w komentarzu. Pamiętajcie nie jesteście z tym same.

Na koniec głos oddaję Ewelinie, która zgodziła się bym ku przestrodze opublikowała jej e-mail. Dane osobowe oczywiście usunęłam. Wywołał on we mnie tak wiele skrajnych emocji od frustracji po złość. Co najgorsze takich historii w naszym kraju jest wiele. Mam nadzieję, iż zarówno chorujący, jak i lekarze, gdy trafią na ten tekst wyciągną odpowiednie wnioski. Jednocześnie ostrzegam to nie jest lekka i przyjemna historia, więc czytacie na własną odpowiedzialność.

 

„Witam serdecznie Pani Marto. 

Na Pani stronę trafiłam szukając informacji na temat endometriozy, a w szczególności diety. 

Z endometriozą borykam się od wielu lat, choć nie miałam świadomości tego. Chciałam zaznaczyć, że do lekarza ginekologa chodziłam dwa razy w roku.
Moja historia zaczyna się od torbieli na lewym jajniku, która była przez lekarzy „obserwowana”. Po pewnym czasie doszły bardzo bolesne miesiączki, które koiłam gorącymi kąpielami. Pomimo konsultacji z kilkoma lekarzami słyszałam diagnozę „taka pani uroda”. Kierowano mnie również do specjalistów z innych dziedzin.

Mając 30 lat zaszłam w nieplanowaną ciążę. Z wyjątkiem zakończenia ciąży był to dla mnie wyjątkowy i piękny czas. Miałam dużo energii, byłam pogodna i cieszyłam się, że będę miała córeczkę. W 35 tygodniu ciąży, która przebiegała bezproblemowo, zaczęły się problemy z opróżnianiem. Lekarz prowadzący ciążę, stwierdził, że to może być stres spowodowany zbliżającym się rozwiązaniem. Dał mi skierowanie do szpitala na lewatywę i obserwację. Zaraz po przyjęciu na izbę okazało się, że tętno dziecko zaczęło zanikać. Po kilku godzinach przeprowadzono cesarskie cięcie. Hanusia urodziła się z niewytworzonymi płuckami, a ja walczyłam o życie. Miałam silny krwotok w wyniku pęknięcia macicy, którą usunięto dla ratowania mojego życia. Hania ma dziś skończone 6 lat i jest zdrową i mądrą dziewczynką, która poszła w tym roku do pierwszej klasy.

Po jakimś czasie od porodu zaczął niekontrolowanie uciekać mi mocz. Okazało się, że podczas cesarskiego cięcia uszkodzono mi przetokę moczowo-pochwową. Przeszłam operację, po której lekarze stwierdzili bałagan w brzuchu. Po operacji jeździłam do Wrocławia do profesora ginekologii. Przez kilka lat obserwował kolejne torbiele i stwierdził konieczność usunięcia jajników, które miały być przyczyną torbieli. W ramach konsultacji pojechałam do Poznania do doktora xxx, który po przeanalizowaniu samej dokumentacji już stwierdził u mnie endometriozę. Jeszcze raz potwierdził ją po przeprowadzeniu badania. Stwierdził, że jakimś cudem zaszłam w ciąże i przeżyłam poród, za co Panu Bogu bardzo dziękuję. Można było dramatycznych chwil uniknąć, gdyby lekarze we właściwym momencie zdiagnozowali u mnie endometriozę.

W grudniu mam ostatnią wizytę przed operacją. Po roku wizyt u Pana doktora xxx czeka mnie usunięcie 2 jajników, części pochwy i części jelita, ponieważ wskutek nacieku mam 8 centymetrowego guza. Mam też do naprawy pęcherz. Lekarz zwlekał z tą decyzją, ponieważ mam 36 lat, a będę musiała wejść w fazę menopauzy. Na pierwszej wizycie Pan doktor xxxx mówił, że w Polsce jest tylko dwóch specjalistów. 

Pani Marto mam prośbę o namiar na lekarza, który Panią operował i gdzie. Może jest to mój lekarz, na pewno uspokoiłoby mnie to. Nie ukrywam, że jest mi ciężko i strasznie boję się operacji. Wiem, że mam, dla kogo żyć, bo mam kochającego męża i córeczkę, ale przychodzą słabsze momenty. Obecnie mam kryzys, bo zaczęły mi się problemy z opróżnianiem. Dziękuję za informację na Pani stronie odnośnie endometriozy i diety, ale i także Pani przeżyć.

Pozdrawiam serdecznie

E.„

Ewelinko dziękuję Ci bardzo, że zgodziłaś się bym opowiedziała część Twojej historii. Jak się okazało lekarz, którego dane wymazałam jest tym, który i mnie leczył. Teraz czekam na ciąg dalszy tej spawy i wręcz modlę się, by skończyła się ona dobrze. Jednocześnie mam nadzieję, że dałyśmy Wam do myślenia, a o endometriozie będzie się mówiło więcej. A Wy dziewczyny chorujące – pamiętajcie! Nie jesteście z nią same!

Pozdrawiam Was ciepło!

| Inne posty dotyczące endometriozy |

  • Marta

    Aż ciarki mnie przeszły p przeczytaniu tego listu! Naprawdę lekarzom tak trudno poświęcić trochę więcej czasu na dokładniejsze zbadanie? Coś o tym wiem, bo sama dobrego lekarza od RZS znalazłam po kilku próbach i to 200 km ode mnie. Trzymam kciuki za Ewelinę!

    • i ja mam tak daleko do swojego lekarza, ale co zrobić! Najgorsze jest to, że takich przypadków jest sporo! Trzeba o tym mówić, może coś się zmieni 🙂

Translate »