Akurat, Erotyka, Kathryn Taylor, Książki

[Książki – opinia] Barwy miłości – Kathryn Taylor

by -
ksiazki-opinia-barwy-milosci-kathryn-taylor

barwymiłości

Cytat Andrea Maurois „Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają” idealnie oddaje część moich uczuć po przeczytaniu książki Kathryn Taylor – Barwy miłości. Zniechęcona do gatunku literackiego, jakim jest powieść erotyczna, a właściwie do powielania tych samych wzorów, zachowań i zdarzeń w tych historiach postanowiłam dać Barwom miłości szansę ze względu na masą pozytywnych opinii. Stwierdziłam: „co mi szkodzi?”. I już teraz na początku tego tekstu mogę wam wyznać, iż bardzo się zawiodłam – nie, dlatego, że powieść źle się czyta, jest napisana niepoprawnie czy zawiera nieprawidłowe wzorce, ale dlatego, że jest wręcz kopią 50 twarzy Greya. Powiedziałabym, iż jest to swego rodzaju fanfic. Czemu tak uważam? O tym napiszę Wam poniżej.

Na początek fabuła. Młoda dziewczyna z USA – Grace Lawson przylatuje do Anglii na praktyki w firmie Huntington Ventures. Niespodziewanie zauracza ją i jednocześnie onieśmiela szaleńczo przystojny, niesamowicie bogaty i pozbawiony skrupułów Jonathan, który okazuje się także jej szefem i właścicielem przedsiębiorstwa, w którym dziewczyna odbywa wymarzone praktyki. Zahipnotyzowana magnetyczną osobowością szefa dziewczyna godzi się na niekonwencjonalny związek – bez uczuć, emocji i zaangażowania. Jednak nie zdaje sobie sprawy, z tego, iż świat jej kochanka pełen jest groźnych i mrocznych żądz oraz fantazji seksualnych. No proszę Was – czy to nie brzmi znajomo?

Postacie. Jonathan Huntington – bogaty, przystojny biznesmen, z niejasną przeszłością, tajemniczym mentorem oraz specyficznymi preferencjami seksualnymi. Pewny siebie, zarozumiały, stroniący od związków i uczuć. Grace Lawson – praktykantka z USA, naiwna, nadmiernie ufna, dziewica, bez instynktu samozachowawczego, wpatrzona w Jonathana, ostrzegana przez znajomych pcha się w niepewną sytuację. Jest także dość ciepła, rodzinna, zabawna i otwarta. W wachlarzu postaci znajdują się także: słodkie i bezpośrednie siostry, przyjaciele, którzy są niczym bracia, rozgarnięte, inteligentne i znające życie przyjaciółki, osoby mające negatywny wpływ na poszczególne jednostki. Jak widać także i tutaj można odnaleźć wiele wzorców i podobieństw do 50 twarzy Greya (50TG).

Wrażenia. Minusów w tej powieści odnalazłam zdecydowanie więcej niż plusów. Największym plusem jest to, iż czyta się ją szybko, dialogi nie dłużą się, a my nie musimy przy niej myśleć – nie oszukujmy się większość z Nas poszukuje od czasu do czasu takiej lektury. Do jej minusów zdecydowanie zalicza się schematyczność, przewidywalność, szablonowość oraz brak odpowiednich wzorców i osobowości. Ponadto podobnie jak w Greyu drugoplanowe postacie jak Aleksander czy Annie są o wiele bardziej barwne, zabawne i ciekawe od postaci pierwszoplanowych, które przede wszystkim prezentowane są w scenach erotycznych lub epizodach typu: „chcę, ale nie mogę”. Sex opisywany jest z standardową dla tego gatunku lekkością. Czyta się to przyjemnie, jednak ani jedna sytuacja nie spowodowała u mnie szybszego bicia serca.

Barwy miłości to kolejna powieść ukazująca niedoświadczoną, inteligentną, ale nie mądrą młodą kobietę, która traci zmysły, zdrowy rozsądek i poczucie własnej wartości dla przystojnego faceta, jednocześnie zgadzając się na każdy z jego warunków, przez co to kolejna kopia istniejących już erotyków. Wtórność pod każdym względem. Brakuje mi w tym wszystkim szerszego kontekstu. Jednocześnie czuję się zawiedziona i nie rozumiem, czemu kobiety chcą czytać po raz n-ty tę samą historię.

Barwy miłości utwierdziły mnie w przekonaniu, że w erotykach zdecydowanie brakuje powiewu świeżości i mądrych postaci kobiecych. Takich, które wiedzą, czego chcą, nie pchając się w ramiona bogatych, przystojnych czy sławnych mężczyzn. Stawiają warunki już na początku znajomości. Według mnie gatunek ten nie straciłby na swojej wartości, gdyby ktoś pokusił się o zastosowanie innych wzorców niż: okaleczone psychicznie czy fizycznie lub przesadnie łatwowierne i niewinne osobowości.

Podsumowując, jeśli poszukujecie publikacji, która w wielu kwestiach jest kopią 50 Twarzy Greya to Barwy miłości mogą być książką dla Was. Zarówno postacie, jak i zdarzenia czy niektóre sytuacje intymne są wręcz odbiciem czy inną wariacją na temat losów Christiana i Any.


Przypominam o trwającym do końca miesiąca konkursie. Więcej informacji po kliknięciu w baner poniżej.

ZGARNIJ WASKIE

  • Oooo nie. Jeśli to choć w części przypomina Greya to ja podziękuję :]

  • Grey’a nie czytałam, więc to mi się podobało. Z chęcią przeczytam kolejny tom.
    P.

  • Powiem Ci, że zdecydowanie lepiej odebrałam tę powieść ☺ mało tego, niecierpliwie czekam na kolejny tom łudząc się , że Taylor pociągnie wątek klubu ☺ Jest schematycznie ale jako przerywnik sprawuje się nieźle.

    • u mnie to już zmęczenie materiału i za dużo tych samych wzorców i schematów. Powieści Banks, Day, EL James i wiele innych to za dużo 😉 Może jakby była pierwsza czy druga to by było lepiej. Poza tym kilka scen erotycznych nawet ma podobną fabułę i gesty do Greya choćby to przygryzanie ust itp.

      • Może i tak, ale powiem Ci, że czytałam dużo erotyków kiedyś. W zasadzie czytałam tylko takie książki, a potem mi przeszło 😉 więc jak teraz sięgnę po jakiś, zazwyczaj jestem zadowolona. I tutaj było podobnie. Poza tym, jak zauważyłaś lekko się czytało, a czasem tylko taka ksiąka „wchodzi” 🙂

Translate »