tylko pozory
Dramat Ksiażki MK Czytuje Obyczajowe Romans Sensacja/Akcja

„Tylko pozory” – Joanna Chwistek

Sięgając po nowość – „ Tylko pozory ” od Joanny Chwistek nie spodziewałam się, iż wywoła ona we mnie tyle sprzecznych emocji. Z jednej strony bardzo mi się podoba rozbudowana fabuła, szeroko opisana przeszłość bohaterów i to jak są przedstawieni. Z drugiej pod wieloma względami nie widzę w tej opowieści mafii, ale za to jest sporo okrucieństwa, a pewne wydarzenie, które definiuje zachowania bohaterów od pewnego miejsca książki sprawia, iż nie jestem w stanie spojrzeć na relację May i Cesare’a jako typowo romantyczną. Nawet potem. Uważam, iż ten motyw był zbędny i można go było zastąpić czymś innym, bo są czyny, które nigdy nie powinny mieć miejsca, i dla mnie z założenia mogą być różnie zrozumiane – czasem szkodliwie. Joanna Chwistek przedstawiła to tak, że trudno jest mieć jednoznaczną opinię, a przeszłe wydarzenia oraz zachowania bohaterów prowadzą do tego jednego nieszczęsnego punktu zwrotnego.  Cierpię teraz bardzo nie mogąc zdradzić Wam więcej, bo to byłby spoiler jednego z najważniejszych elementów fabularnych. To on odwraca wszystko o 180 stopni.

Pisząc teraz to wszystko dochodzę do wniosku, że autorce udało się zrobić z romansu mafijnego naprawdę wielowymiarową opowieść, bo przed chwilą opowiedziałam wszystko mężowi, by przegadać ten problem i zgadzam się z nim, że wyżej opisywane wydarzenie, to nie jest zero-jedynkowa sytuacja, a wszystko, co pojawia się po niej daje wiele możliwości do rozmowy o tym: czy można wybaczyć? Czy warto? Czy powinniśmy?

Podoba mi się to jak obszernie autorka opisała przeszłość May – jak uplotła jej życiorys. Podoba mi się to jak przedstawiła Cesare’a  (jego cechy charakteru, upór, oddanie, zdolność do przyznania się do błędu), choć jak pisałam nie widziałam w tej opowieści mafii – za to sporą dawkę okrucieństwa i zła. To akurat możemy spotkać wszędzie. Za to mafia pozwalałaby to okrucieństwo i zło trwało. Powodowała, że pewne tajemnice nie mogły ujrzeć światła dziennego i przez to „dawała” przyzwolenie na zadawanie bólu. Fabuła tej historii to ogrom wątków dramatycznych i obyczajowych. Romans i odrobina erotyki to tylko jej niewielki fragment.

Podobała mi się także niezłomność May, jej charakter, choć niepozbawiony wad powodował, że była jakaś, nawet, jeśli stąpała po cienkiej linii.  Podobało się mi się także to, iż autorka pokazała, że na miłość i zaufanie trzeba zapracować, a traumy nie przechodzą po 5 minutach. Tutaj one są i widzimy jak bohaterowie pokonują różne etapy wspólnej drogi. Podobała mi się także odrobina humoru, która sprawiła, że przez cały czas nie otrzymywałam tylko tych trudnych emocji.

Bardzo ciężko mi się pisze o „Tylko pozory”, bo bardzo dużo chciałabym wam o niej napisać, bardzo dużo dyskutować, ale nie mogę, bo wszystko to zdradziłoby Wam zbyt wiele. Jednocześnie chciałabym zauważyć, że tych wątków erotycznych już nie pamiętam. Za to w mojej pamięci wyryło się wiele emocjonujących scen składających się na przeszłość i wspólną drogę bohaterów. Ponadto książkę tę czyta się bardzo szybko, napisana jest przyjemnym językiem niepozbawionym odpowiedniej dawki ekscytacji, uczyć czy emocji. Polecam, jeśli lubicie takie nie jednowymiarowe romanse z wątkami dramatycznymi, sensacyjnymi i erotycznymi. Ja z pewnością jakiś czas jej nie zapomnę, szczególnie, że skłoniła mnie do rozważań na ważne tematy.

Współpraca barterowa z Księgarnią Tania Książka.

Translate »