Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) – Anny Fryczkowskiej [opinia]

Print Friendly

sześć kobiet w śniegu nie licząc sukiZanim sięgnęłam po Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) Anny Fryczkowskiej miałam okazję śledzić tę autorkę w sieci poprzez posty. Dała mi się poznać, jako osoba rozsądna, ale jednocześnie twarda, o ostrym języku i ironicznym podejściu do życia. Muszę przyznać, że wieloma wypowiedziami bardzo mi zaimponowała, przez co podejrzewałam, że lektura jej książki dostarczy mi podobnych wrażeń. Nie pomyliłam się. Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) nie jest może dynamicznym kryminałem –  za to dobrze przemyślanym i zawierającym w sobie sporo ironii oraz sarkazmu, ponadto autorka zamieściła w nim wiele odwołań do pisarskiego świata i rządzących nim praw. Puszcza oko do osób, które choć trochę znają to środowisko, zachowując do niego dystans, ale jednocześnie w pewien sposób krytykując go.

Muszę przyznać, że na początku Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) nie wciągnęło mnie. Jedna z głównych bohaterek próbowała pisać powieść i niestety była ona fatalna. Ni mniej, gdy wszystkie panie się spotkały i doszło do morderstwa akcja się rozkręciła. Pewne elementy fabularne kojarzyły mi się z książkami Chmielewskiej – omawianie zbrodni, poszukiwania mordercy. Dodatkowym plusem okazał się morderca. Nieoczywisty i bardzo realny w porównaniu do tradycyjnych kryminałów, gdzie spotykamy przede wszystkim seryjnych zabójców. Napisałabym o nim więcej, ale w tej kwestii mogłabym Wam tylko spoilerować.

Ponadto całość historii i życia bohaterek tej opowieści poznajemy poprzez odkrywanie kolejnych warstw, które odsłaniają przed nami całkiem inne oblicze sytuacji i postaci. Niby proste kobiety – pani domu, matka, żona, pisarka, gwiazda czy przyjaciółka, a każda z nich skrywa tajemnice. Jeśli chodzi o klimat tej książki jest on dość ponury i pesymistyczny. Bohaterki widzą i czują się inaczej, niż pokazują na zewnątrz. Tłumią uczucia, zachowują pozory. Bardzo realistycznie opisany świat przedstawiony. Nie wiem czy każdemu się to spodoba, ale dla mnie była to miła odmiana po typowo hollywoodzkich zabiegach w książkach kryminalnych. I co najważniejsze nie znajdziecie tutaj schematu na zasadzie: policjant (śledczy) – zabójca, co także dla wielu czytelników może być nowością.

Podsumowując Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) Anny Fryczkowskiej to dość nietypowy kryminał o wolnej akcji, który skupia się przede wszystkim na bohaterkach tej książki. Ukazuje ich mroczne strony, których nie widać na pierwszy rzut oka. Pokazuje także, że każdy inaczej odbiera miłość i przyjaźń, że potrafią one ulegać transformacji w zależności od sytuacji, że mogą się przerodzić w coś całkiem odwrotnego. Polecam zainteresowanym.

  • Aleksandra Bernatek

    Rzadko czytam kryminały, ale kusi mnie ta obecność ironii i sarkazmu. I chyba to zwolnione tempo akcji może być ciekawą odmianą 🙂

  • Tytuł kojarzy mi się z książką „Trzech panów na łódce (nie licząc psa)” 😉

  • Marta

    za bardzo nie lubię zbyt wolnego tempa akcji…

  • Trafiamy na różne opinie o tej pozycji. Ksiązka niebawem powinna być dostępna w miejskiej bibliotece, więc spróbujemy dać jej szansę. Jesteśmy ciekawe, jak my odbierzemy ten tytuł.

  • Czuję się zaintrygowana tą powieścią. Nie mam pewności czy mi się spodoba, ale chętnie sprawdzę, głównie ze względu na obecną ironię i sarkazm.

Translate »