Pokój Straceń – Jeffery Deaver

Print Friendly
Stróże Prawa. Tajniacy. Ludzie wybrani do służby. Wierzymy, iż zjawią się, gdy są potrzebni. Płacimy podatki utrzymując ich i wymagamy. Jednak oni są tylko ludźmi jak i my. Niektórzy popełniają błędy, nadużywają władzy, zdradzają Nas i państwo. Im większa władza – tym większa odpowiedzialność i tym większy problem, gdy sprawy przybiorą nieoczekiwany obrót.
W hotelu na Bahamach ginie obywatel USA. Zastrzelony przez snajpera Robert Moreno był obserwowany przez agencję rządową, która podejrzewała go o planowanie zamachu terrorystycznego. Czy rzeczywiście stanowił on tak wielkie zagrożenie? Czy organizacje rządowe są w to zamieszane? Do tej trudnej i niebezpiecznej sprawy, gdzie dowody są na wagę złota wkraczają znani z poprzednich powieści Lincoln i Amelia., którzy będą  tropić niebywale wytrawnego snajpera – narażając własne życie. Jak skończy się ta historia? Musicie, po prostu musicie przekonać się sami.
Nie da się nie lubić Deavera, który znowu zrobił mnie w konia. Czytając początek myślę sobie…”Co? Czyżbym tak szybko przejrzała fabułę?” nie oczywiście, że nie… Znów zostałam wyprowadzona w pole i to nie raz. Akcja toczy się wartko, a my poznajemy nie tylko naszych bohaterów, ale i negatywne postacie. Żyjemy i oddychamy nimi. Deaver bawi się nimi w dość ciekawy sposób – nie szczędząc nam szczegółów i motywów kierujących postaciami. Oczywiście nadal moją ulubioną częścią serii jest „Tańczący Trumniarz”, ale to pewnie ze względu na całość historii i mordercę, którego portret mnie zachwycił. W „Pokoju Straceń”, mamy nie tylko ludzi wypełniających swoje obowiązki – bez pytań, ale i ludzi, którzy nie powinny stać u sterów. Którzy zdecydowanie przekraczają swoje uprawnienia i lubują się tym – władzą i możliwością bycia kim chcą i gdzie chcą. Co do Linca i Ameli to w „Pokoju Straceń” są nie zmienni –  Ci sami dobrzy przyjaciele z poprzednich części serii. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić tę pozycję wielbicielom thrillerów, kryminałów z wątkiem psychologicznym i bez. Dla mnie Deaver to mistrz w tej dziedzinie. Dla ciekawskich poniższy filmik przedstawia Jeffery Deavera opowiadającego o „Pokoju Straceń” – wersja z językiem polskich.
Tytuł: Pokój Straceń
Autor: Jeffery Deaver
Data i miejsce wydania: Warszawa 2013
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość Stron: 547
Seria: –
  • super;))

  • Wiki

    Bardzo lubię Deavera, czytałam „Kolekcjonera kości” oraz „Pod napięciem”. Teraz chciałabym po kolei zapoznać się z tym cyklem 🙂

  • to fajnie;)

  • DominikaAnna

    Nie czytałam niczego tego autora, ale teraz na pewno się to zmieni 🙂

  • musisz to uzgodnić z Minerwą, bo ja nie jestem moderatorem Dyskusyj;)

  • tak takie filmy są świetne;)

  • Zegarmistrza mam w planach, ale najpierw muszę go zdobyć;) pozdrawiam

  • koniecznie;))

  • nic tylko czytać;P

  • znikł mi komentarz…w każdym mącie razie! ja też uwielbiam te niespodzianki i mogę Ci z czystym sumieniem polecić początek tej serii jak wyżej;PD

  • Intrygujące, ale… chętnie obejrzałabym film. Thrillery są super, trzymają w napięciu, ale zwykle szkoda mi czasu, żeby czytać takie książki. Wiem, jestem straszna.

  • Bo Ty jesteś osobą, która spamowała zakładkami, prawda? Dostałeś bana. Mogę go cofnąć, jeśli nie będzie żadnych zakładek. 😉

  • Chcialem dodac komentarz na blogu dyskusyjnie a pisze mi : You do not have permission to post on this thread
    I nie dam rady…

  • Mi dotychczas najbardziej podobał się „Zegarmistrz”, choć „Tańczący trumniarz” też jest bardzo dobry. Deaver nie schodzi poniżej pewnego poziomu, dlatego jestem pewny, że „Pokój straceń” też będzie mi się podobał 🙂

  • Intrygujący tytuł! Musze sięgnąć po tę pozycję koniecznie!:)

  • Ja tego autora jeszcze nic nie czytałam, ale jestem niezwykle zaciekawiona jego twórczością:)

  • Hmmmm Chyba chciałabym przeczytać. Mało czytam ostatnio kryminałów i tym podobnych, ale dobrze jest mieć taką ściągę, np. w postaci Twojego bloga, gdzie mogę zajrzeć i przypomnieć sobie co mnie zainteresowało 🙂 A ta książka bardzo mnie zainteresowała!
    Lubię, gdy autor pisze tak, że masz wrażenie iż wiesz, jakie jest rozwiązanie zagadki, a tu NIESPODZIANKA! 😀

  • ja też nie mam za dużo czasu ostatnio i wolniej mi idzie czytanie;) tak to jest…czasem mam wrażenie że młodzież ma go więcej bo i wakacje i ferie i weekendy i różne pojedyncze święta…a my?? to już nie to samo;)

  • tak;) nie czytałam jego książki z takim wątkiem wcześniej…ten motyw jest dość ciekawy, ale i tak uważam że ma lepsze książki;)

  • ja także;)

  • Kolejny kryminał Deavera na poziomie – żadna niespodzienka. Temat jednak całkiem interesujący – trochę zahacza o sensację z politycznymi „wstawkami”. Powinno mi się spodobać 🙂

  • Uwielbiam jak pisarz wyprowadza mnie w pole fabułą swojej książki.

  • Wierzę, że dobry jeżeli tylko Ty mi go polecasz. I jeszcze „Cień” przede mną. A ja na nic nie mam ostatnio czasu, aż za Wami tęsknię:) Będę miała 2 wpisy w tyg, postanowilłam:) W pon, lub wt i w pt. I koniec i kropka:P Przez wpisywanie i blogowanie mam mniej czasu na czytanie:) – ale mi się zrymowało!

  • jak już chcesz czytać kryminał to dobry, a to nie tylko ja mam takie zdanie o tej pozycji, ale i miliony czytelników;P

  • Wiem kochana, polecasz i polecasz, musze przeczytać! Ok dodam Tańczącego do „Chcę przeczytać”

  • czy ja wiem – raczej ma niewiele w sobie tego typowego „detektywizmu”, ale rozumiem, iż można nie lubić danego gatunku…ja nie przepadam za dramatami i obyczajówkami;)

  • naprawdę warto sięgać po jego książki;))

  • postaram się – najpierw muszę go rozkminić;P

  • A ja ostatnio nie lubię czytać książek… detektywistycznych? 😀 Tak mogę ją określić. W sumie to nigdy chyba nie sięgałam po takie książki, nie są w moim stylu 🙂
    Pozdrawiam!

  • no to muszę to sprawdzić;P

  • to czekam na recenzję;)

  • Czytałam już coś od Deavera, i byłam zachwycona. Na „Pokój straceń” narobiłaś mi ochoty.

  • bo jest ale przeczytaj najpierw „Tańczącego Trumniarza” – tam to dopiero jesteś wyprowadzona w pole;P

  • Podoba mi się to wyprowadzenie odbiorcę w pole przez autora. Brzmi baaaaardzo interesująco!

  • Na pewno przeczytam 🙂

  • Uwielbiam go słuchać! Zwłaszcza dłuższe wypowiedzi… Jak opisuje proces powstawania swoich książek.. 🙂 Albo jak czyta swoje historie. Magia, po prostu magia 😉

  • No napisałam prawie to samo, co później, więc nic straconego, ale wiesz, pierwsza wypowiedż była lepsza i dłuższa 😛 Kliknęłam opublikuj, odświeżyło się i nic. Potem musiałam się zalogować :/ Eh, rób disqusa! 🙂

  • myślę, że nie pożałujesz przygody z nim…choć Maga jeszcze nie czytałam…;P

  • zgadzam się ze wszystkim – tylko muszę porównać wypowiedzi tych dwóch panów, bo z Kingiem żadnego wywiadu jeszcze nie widziałam;)

  • proponuję zacząć od początku;P

  • znikł?? kurcze…czasem ten bloger wariuje, ale myślę nad Disqus;)

  • Ależ skutecznie rozbudzasz mój apetyt na tego autora! 😀

  • Grrr wylogowało mnie! No dobra… jeszcze raz. Przeczytam na pewno. Jeden z nielicznych autorów, u których przełknę nawet terrorystów, dżihady i wszystko inne, do czego raczej na co dzień się nie zabieram. Deaver ma fajny głos i sposób mówienia, który mi się w Kingiem kojarzy! Bardzo podobni! Albo mi się wydaje… Ale książkę tak czy inaczej przeczytam, bo Deaver jest geniuszem, i lubię mu się dawać robić w konia 🙂

  • Napisałam komentarz… i co?

  • Twórczość Jeffery Deavera miałam już okazje poznać dzięki książce ,,Twój cień'', która ogromnie przypadła mi do gustu, dlatego z przyjemnością poznam pozostałe jego dzieła w tym oczywiście powyższy ,,Pokój Straceń''.