Przedpremierowo: Silver. Trzecia księga snów – Kerstin Gier

Print Friendly

silver trzecia księga snów kirsten gier opinia„Jes­teśmy z te­go sa­mego ma­teriału, co nasze sny. [We are such stuff as dreams are ma­de on.]” William Shakespeare

Just Dreaming!

Chociaż mam już ponad 30 lat od czasu do czasu lubię sięgnąć po powieści młodzieżowe. Niosą ze sobą swego rodzaju niewinność, naiwność i wiarę w to, że można wszystko. Książki Kerstin Gier posiadają każdą z tych cech, ale jednocześnie jej bohaterowie nie są ofiarami, a fabuła zawiera różnego rodzaju twisty i smaczki, które trudno jest znaleźć w tego typu literaturze. Do tego pisze w prosty i przyjemny sposób. Dialogi nie są drewniane, a opisy zbyt obszerne. Całość wypada logicznie, spójnie i nienużąco. Starszej młodzieży z pewnością do gustu przypadnie Trylogia Czasu, za to nie tylko starsi, ale i młodsi czytelnicy z pewnością polubią bohaterów z serii Silver.

Dziś chcę Wam opowiedzieć o ostatniej części tej serii. Trzecia księga snów, w pierwszej kolejności tak jak jej poprzedniczki zachwyca wyglądem. Misternie wykonane detale na okładce i w środku książki – brawo dla wydawcy.

Następnie zagłębiamy się w dobrze już znaną historię. Czekamy na finał pojedynku pomiędzy dobrymi, a złymi bohaterami. Zastanawiamy się: kim jest anonimowa blogerka Secrecy? Czy istnieje Pan Cienia i Mroku? Jak skończą się wizyty w snach? Czy Mia, Liv i ich przyjaciele oraz rodzina będą szczęśliwi na jawie?

Z pewnością możecie się spodziewać sporej dawki emocji, gdyż elementów fantastyczno-sensacyjnych w tej części jest znacznie więcej! W końcu stawka wzrosła. Nie przeszkadza to temu by nasi bohaterzy przeżywali wzloty i upadki w życiu codziennym. By popełniali błędy: w kontaktach międzyludzkich, ocenie innych czy ocenie danej sytuacji.

Bardzo przyjemna, pełna nadziei i wiarygodna historia dla młodzieży. Nie zawiera zbytniego natężenia przemocy, problemy w niej zawarte są dostosowane do wieku odbiorców, a wątki sensacyjno-fantastyczne są dodatkowym smaczkiem, gdyż to przede wszystkim historia o życia młodych ludzi, ich niepewności, kompleksach i życiu rodzinnym oraz przyjaźni, która może narodzić się w najmniej oczekiwanych momentach.

Zakończenie historii w pewnych elementach fabuły zaskoczyło mnie, inne były przewidywalne. Wątek podobny do tego znanego większości z Plotkary okazał się dość interesujący i o dziwo bardzo powszechny, ale to akurat niezmiernie mi się spodobało. Myślę, że to bardzo dobre zakończenie Silver i zawartych w niej wątków.

Bohaterką tej serii jest dla mnie zdecydowanie Mia i to nie, dlatego, że tak ma na imię moja córcia, ale dlatego, że najbardziej mnie zaskoczyła. Skopała wiele tyłków – oczywiście przysłowiowo. Brawo Mia! Pozostali bohaterowie pozostali bez zmian, choć części będziecie zdecydowanie żałować, a moglibyście się tego po sobie nie spodziewać. Ja tak miałam. Więcej niestety nie mogę Wam zdradzić, gdyż nie chcę Wam spoilerować zarówno tej jak i poprzednich części cyklu.

Podsumowując Silver. Trzecia księga snów utwierdziła mnie w przekonaniu, że cała seria Silver to naprawdę dobra literatura młodzieżowa z wątkami sensacyjno-fantastycznymi, w której najważniejszym elementem są relacje międzyludzkie oraz bolączki nastoletnich serc. To spojrzenie na rodzinę, szkołę, przyjaciół oczyma młodych ludzi. Polecam zainteresowanym. Jednocześnie należy pamiętać, że Silver nie da się czytać osobno czy niepokolei. Jeśli chcecie sięgnąć po tę serię wręcz trzeba zacząć od Pierwszej księgi.

Dream on!

Premiera 1 marca 2017 roku

Inne Opinie: Pierwsza Księga Snów | Druga Księga Snów | Trylogia Czasusilver trylogia

  • Też jestem fanką powieści młodzieżowych, chociaż wiek już niezbyt młodzieżowy 😉 😉

  • Ja rzadko sięgam po powieści młodzieżowe. Ostatnio dopadłam najnowszego Harry’ego Pottera, ale chyba bardziej z sentymentu 😉

  • Też już przeczytałam trzeci tom, bardzo mi się podobał. Byłam zaskoczona tożsamością Secrecy.
    M.

  • Ja jeszcze nie czytałam pierwszego tomu. Wszystko więc przede mną 🙂

  • Sama nie wiem, czy literatura młodzieżowa przeżywa teraz jakiś boom, czy jak byłam młodsza to aż tak nie interesowałam się nowościami wydawniczymi. W każdym razie mam wrażenie, że teraz nietuzinkowe książki z tego nurtu można z łatwością znaleźć, a kiedyś wcale takie proste to nie było (choć wtedy czytałam głównie to, co oferowała biblioteka, a że miasto jest małe, to i biblioteka ma ograniczony budżet). „Silver” to jedna z tych serii, które mają interesujące zapowiedzi i zbierają całkiem sporo dobrych ocen, więc trafiają na moją dłuuuugą listę książek do przeczytania i za każdym razem, gdy ktoś mi o nich przypomina, mam wyrzuty sumienia, że jeszcze się z nimi nie zapoznałam. No nic, może teraz się coś ruszy w tym kierunku 🙂