Czy Carnivia.Herezja sprostała moim oczekiwaniom? Okazała się lepsza od poprzedniczki? [ Carnivia. Herezja – Jonathan Holt ]

Print Friendly

 

carnivia
Carnivia. Herezja, The Abduction, Jonathan Holt, Akurat, 19 listopada 2014, s.432, kup>>

Herezja to drugi tom trylogii Jonathana Holta – Carnivia. Jej poprzedniczka Bluźnierstwo bardzo przypadła mi do gustu o czym możecie przeczytać tutaj>>. Jednym z jej najlepszych elementów okazały się Carnivia – Wirtualna Wenecja oraz intryga związana z wojną, w którą zamieszane było NATO, CIA i kościół katolicki. Po Carnivii. Herezja spodziewałam się natężenia dwóch najlepszych cech cyklu oraz utrzymania atmosfery z poprzedniej części. Czy sprostała moim oczekiwaniom? Zapraszam na poniższe wrażenia.

Fabuła. Morderstwo. Porwanie. Międzynarodowa intryga. Jak się łączą? Wojskowi oraz karabinierzy muszą połączyć siły, by ocalić dziewczynę i rozwiązać sprawę morderstwa na amerykańskim placu budowy. Oczywiście całość łączy przeszłość Włoch, tajne służby i religijne wątki.

Bohaterowie. Poza porwaną to dobrze znane postacie z poprzedniej części cyklu, które według mnie w jakimś stopniu straciły pazur. W tej części większe wrażenie robi uprowadzona oraz osoby, które ją porywały niż główne postacie cyklu. Dziewczyna jest przerażona, ale jej myśli oraz działania zasługują na swego rodzaju podziw. Mia ukazuje Nam wolę przetrwania oraz warianty zachowań jakie może wybierać osoba postawiona w takim położeniu. Ta część historii wydała mi się bardzo realna. Sceny z zakładniczką w roli głównej skupiały moją uwagę w 100% na niej oraz jej oprawcach.

„Mia odzyskała świadomość w ciepłej, przyjemnej mgiełce, która rozwiała się gwałtownie, kiedy powróciły wspomnienia tego, co ją spotkało. Powtarzało się to już kilka razy: sen po narkotykach, jakie jej podawali, przebudzenie, panika wypływająca chwilowo na powierzchnię spowijającej umysł mgły, potem znowu zatonięcie w nieświadomości. Jak długo to trwało, nie miała pojęcia.[…] Uniosły ją silne ręce; dwaj mężczyźni wysunęli ją na zewnątrz i ponieśli. Wymieniali krótkie uwagi: Lentamente, Attenzione alla porta – jakby przenosili mebel albo zrolowany dywan. Potem znalazła się w miejscu, które wydawało się jednocześnie małe i puste, sądząc po głuchym pogłosie. Buty obu mężczyzn zaszurały na szorstkiej podłodze, kiedy opuścili ją na materac.[…]Kiedy znów się zbudziła, odkryła, że nie ma już worka na głowie. Zastąpiły go gogle – duże, jak narciarskie, ale z zaczernioną szybą. Sprawdziła ręce – w kajdankach. Żółć podeszła jej do gardła.
– Wygląda na to, że już się obudziłaś, księżniczko – odezwał się głos, mówiący po angielsku z mocnym akcentem.
Dłoń chwyciła ją za przegub – nie mocno, po prostu spoczęła na nim. Drgnęła, czując ten dotyk delikatny jak pieszczota, ale nieznany człowiek tylko badał jej puls.
– W porządku – stwierdził ten sam głos. – Cominciamo.
Nie mówiła dobrze po włosku, ale zrozumiała to słowo i jej ciało zesztywniało ze zgrozy.
Zacznijmy.”s.17-18

Sprawcy, a właściwie (nieznane od początku) motywy ich działań oraz ich sposób realizacji planu powodują, iż stają się interesujący i trudno ich przejrzeć. Ich upór, konsekwencja i niezłomność przekonały mnie, iż są zdolni do wszystkiego.

„Po schwytaniu więzień jest skuty i pozbawiony bodźców wzrokowych i dźwiękowych przez użycie nauszników, gogli i worków.”s.106

Aldo, Kat, Holly czy Daniele w porównaniu do poprzedniej części są bezbarwni, nie wyróżniają się niczym. Są o wiele mniej charyzmatyczni i wyraziści oraz jakby przygaszeni i metodyczni. Wcześniej ich zachowaniami często kierował żywioł, co powodowało, iż akcja płynęła szybciej, a ja nie wiedziałam czego tak naprawdę mogę się po nich i historii spodziewać. Dążyli do rozwiązania zagadek za wszelką cenę, nie patrząc na protokoły czy przełożonych. Tym razem pilnują się na każdym kroku, przez co wieje od nich nudą. Holly jako jedyna – na ostatnich kartkach tej historii otrzymała dość emocjonującą scenę, która ukazuje jej wojskową zaciętość i wytrzymałość. Za to Aldo i Kat buntują się w jedynej kwestii, w której nie powinni, powtórnie „wchodzą do rzeki, która ich wcześniej podtopiła”. Daniele ukazany jest w książce jako ułomny, aspołeczny geniusz. Jednak brakowało mi w nim zacięcia i większej woli walki o siebie i swój twór jaki ukazał w Bluźnierstwie. 

Styl. Świat Przedstawiony. Prosty, lekki i przyjemny. Napięcie budowane jest powoli. Opisy nie przerażają, a sposób tworzenia historii oraz wszystkowiedzący narrator powoduje, iż książkę czyta się bardzo szybko. Podobnie jak w poprzedniej części akcja rozgrywa się we Włoszech, a my poznajemy wydarzenia z kilku perspektyw: pułkownika Aldo Piola, kapitan Kat Kapo, amerykanki Holly Boland, młodej dziewczyny, która została porwana czy założyciela Carnivii – Daniele’a Barbo’a.

Historia jest spójna i wielowątkowa, jednak nie dostarczyła mi tyle rozrywki i nie przeraziła jak jej poprzedniczka. W Bluźnierstwie odnalazłam wiele negatywnych uczuć i uprzedzeń. Bohaterowie historii nie byli równi, spotykali się z dyskryminacją. W Herezji brakuje każdego z tych elementów. Nierówności doświadcza jedynie Kat Kapo, która spotyka się z wrogością po złożeniu doniesienia o molestowanie seksualne w pracy.

Carnivia po raz kolejny jest narzędziem, jednak niknie w natłoku realnych wydarzeń. Poprzednia część szerzej ukazywała problem anonimowości w sieci czy „sieciowych” intryg i zbrodni. Ponadto Wirtualna Wenecja była niczym kolejny bohater tej historii, który dostarczał nowych tropów i wskazówek na kolejnych etapach opowieści. Tym razem autor użył jej tylko jako środka przekazu żądań i chęci zaistnienia zbrodniarzy. Opis działania porywaczy i ich sposób na wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości do porwania Mii jest genialny, ale w minimalnym stopniu opisany i zaakcentowany. To dla mnie niewykorzystany potencjał tworu Daniele’a. Miałam wrażenie, iż świata wirtualnego jest mniej niż w poprzedniej części, a połączenie tego z mniej skomplikowaną intrygą niż w Bluźnierstwie powoduje, iż uważam ją za gorszą część trylogii. Świat intryg: kościelnych, międzynarodowych czy fabularnych kwitnie, choć po raz kolejny nie otrzymujemy wszystkich odpowiedzi.

Podsumowanie. Herezja to powieść sensacyjna z wątkami religijno-historycznymi, która cechuje się dość powolną akcją, ale sposób tworzenia historii oraz narracja sprawiają, iż czyta się ją w tempie ekspresowym. Lektura dobra na jeden, max. dwa wieczory, jednak nie powinniśmy spodziewać się po niej efektu „wow” czy jakiś nowych nieznanych wątków czy wzorców postaci. Największą jej zaletą jest wątek uprowadzonej nastolatki oraz jej oprawców i towarzysząca temu atmosfera. Największym zawodem jest niewykorzystany potencjał wirtualnej Carnivii oraz kreacje głównych bohaterów. Mimo kilku wad i nie sprostaniu wymienionym przeze mnie oczekiwaniom myślę, iż ta seria zasługuje na uwagę osób lubiących w/w wątki i zainteresowanych włoskimi tajemnicami, gdyż nawiązuje do kilku autentycznych akcji spiskowych mających swoje początku w czasach zimnej wojny. Wszystko zależy od waszych gustów.

Carnivia: | Bluźnierstwo | Herezja |

Carnivia. Herezja [Jonathan Holt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Książkę będziecie mieli okazję wygrać w Zgarnij książkę z półki>>, której odsłona marcowa ruszy oczywiście na początku przyszłego miesiąca. 
 

Wyzwanie Kryminalne,W 200 książek dookoła świata,Motyw zdrady w literaturze Czytam Opasłe Tomiska,  Historia z TRUPEM
  • Pingback: Zgarnij książkę z półki – odsłona marzec 2015 - OkiemMK - Blog o Książkach, Kulturze i Kuchni()

  • Joanna Cuber

    Zaciekawiła mnie twoja recenzją. Sama bym nie wybrała bym takiej pozycji ale teraz pewnie ją przeczytam choć nie lubię czytać w książkach o wątkach religijnych strasznie mnie irytują ale może tu będzie inaczej.

    • wątku religijnego jest mało, raczej chodzi o zamieszanie kościoła w ciemne sprawki 😉

  • Szkoda, że postacie stały się takie bezbarwne. Włoskimi tajemnicami się nie interesuję, więc z książki zrezygnuję.

  • monalisap

    Niestety nie planuję tej pozycji, już „Bluźnierstwo” okazało się być nie w moim guście.

  • Magda Charczuk

    „Herezja” mnie zawiodła. Szkoda, że autor tak zmarginalizował wirtualny świat. Ale cały czas liczę na to, że w części trzeciej wybuchnie jakaś petarda bo ta seria ma potencjał.

  • No, a ja Herezji jakoś nie mogę pokonać. Bluźnierstwem się bardzo zachwycałam i pewnie oczekiwania wzrosły. A jednak czegoś mi już w Herezji brakuje. Ale tak bywa z kontynuacjami. Nie są jakby odrębnymi książkami, a „częścią dalszą”, wobec której ma się już określone wymagania. I boli niewykorzystany potencjał świata Carnivii.

    • pokonałam, ale rewelacji nie odczuwam. Tak 1-ka lepsza i oczywiście ten niewykorzystany potencjał.

  • Małgorzata Zaczytana

    Książka jeszcze przede mną, ale już zajmuje niezbyt odległe miejsce na moim stosiku lektur do czytania w najbliższym czasie. „Bluźnierstwo też brdzo mi sie podobało, więc liczę jednak na ciekawe chwile spędzone z „Herezją” 🙂