Moje wrażenia po lekturze książki Łuna za mgłą – Rafała Dębskiego

Print Friendly

Czym jest ludzkość? Gdzie zaczyna, a gdzie kończy się człowieczeństwo?

To pytania, które pozwalają nam na wielopoziomową dyskusję, której wyniku nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wszystko zależy od osób, które przedstawiają swoje racje. Science fiction to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, gdyż dobry pisarz i uważny czytelnik są w stanie nawiązać dzięki niemu dialog. „Rozmowę”, która często przynosi tyle samo pytań, co odpowiedzi, ale dzięki temu poszerzamy swoje horyzonty, rozwijamy wyobraźnię – eksplorujemy nieznane.

Moja przygoda z SF dopiero się zaczyna. W tej chwili obejrzałam więcej filmów z tegołuna za mgłą opinia rafał dębski gatunku niż przeczytałam książek, ale nie znaczy to, że nie potrafię poznać dobrej literatury, która zaoferuje mi wszystko, co opisałam powyżej.  A do takiej zaliczę nie tylko opisywane przez mnie wcześniej Światło cieni Rafała Dębskiego, ale i jego kontynuację Łunę za mgłą, która okazała się prawdziwą przygodą zawierającą w sobie m.in. postapokaliptyczną wizję świata, kontakt z obcą cywilizacją oraz masę nawiązań i kontekstów od historycznych po filozoficzne.

Świat przedstawiony

Łuna za mgłą to spójna i przemyślana opowieść z narratorem, jako świadkiem oraz bohaterami, którzy na przemian z nim opowiadają Nam część historii. Autor nie tylko konsekwentnie prowadzi czytelnika przez kolejne rozdziały, ale i dba o to by zdarzenia miały odpowiedni ciąg przyczynowo-skutkowy. Fabuła powieści pozwala na to by spojrzeć na całość historii pod różnym kątem. Mnogość wątków i różnorodni bohaterowie nie przytłaczają jednak, a prowadzą ku dość niespodziewanemu zakończeniu, które jest swego rodzaju suspensem. Historia ta zawiera wiele typowych dla SF wątków jak: obca cywilizacja, wojna, upadek rasy czy ludzkość na skraju zagłady. Rafał Dębski nie zapomina dodać do tych postapokaliptycznych elementów wątków społeczno-obyczajowych czy opisów innej kultury i życia w zniszczonym świecie.  Jest to także rozprawka o ludzkiej naturze, o bitwie, jaką toczymy sami ze sobą i o tym, iż potrafimy się świetnie przystosować, ale i umiemy walczyć, gdy sytuacja tego wymaga. Jednocześnie jesteśmy istotami ułomnymi, które popełniają wiele błędów i potrafią zniszczyć wszystko na swojej drodze. Wątki w niej zawarte możecie odnaleźć w wielu książkach (Intruz, Gra Endera) czy filmach (Ex Machina, Transcendencja, Żołnierze Kosmosu) lub grach (Starcraft).

Łunę za mgłą czytało mi się dość szybko mimo braku wartkiej akcji. Dialogi były naturalne, książka nie zawiera dłużyzn, a opisy otoczenia nie są zbyt obszerne. Bardzo lubię styl tego autora – jest przejrzysty i przystępny, nie zawiera przesadnych neologizmów. W przeciwieństwie do Władców Świtu Andrzeja Zimniaka, które okazały się lekturą zbyt ciężką – język naładowany był masą nowo powstałych wyrazów, środków stylistycznych i niezrozumiałych nazw.

Bohaterowie

W tym utworze postacie nie są na pierwszym planie. Liczą się ich działania i decyzje. Ich podejście do życia, świata i walki o własną przyszłość. Są bardzo różnorodni od typowych bohaterów przez nomadów myślących o sobie po zdrajców i tchórzy. Nie zawsze postępują logicznie – popełniają błędy są zbyt ufni lub kieruje nimi brawura, czasem są przewidywalni oraz idealnie wpisują się w otoczenia.

W interesujący sposób przedstawieni są obcy i to oni przede wszystkim łączą łunę za mgłą z poprzednią częścią serii. Dla nich my się nie liczymy, zrobią wszystko by osiągnąć cel. Są wielowymiarowi. Więcej Wam nie zdradzę, by nie spoilerować.

Podsumowanie

Po obejrzeniu filmu Ex Machina bardzo długo dyskutowaliśmy z mężem o tym gdzie zaczyna, a gdzie kończy się człowieczeństwo. Podobnie było z Łuną za mgłą skłoniła mnie do wielu refleksji, do zadania sobie pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Powieść Rafała Dębskiego okazała się książką, która nie udziela gotowych rozwiązań, a pozwala na ich poszukiwanie. Prawdopodobnie każdy czytelnik wysnuje przy niej inne wnioski, inaczej ją zinterpretuje lub odbierze. Tak jak każdy z nas najprawdopodobniej inaczej przedstawi definicję człowieczeństwa, natury ludzkiej czy jej istoty.

Podsumowując, jeśli szukacie dobrego SF, które zapewni Wam nie tylko rozrywkę, ale i skłoni do myślenia czy zachęci do dyskusji to Łuna za mgłą jest dla Was.


Rafał Dębski z wykształcenia jest psychologiem, został zaszufladkowany, jako pisarz fantasy i SF, ale w swoim dorobku posiada także powieści historyczne, wojenne czy kryminalne (Cykl o komisarzu Wrońskim). Debiutował w Nowej Fantastyce w 1998 roku, a za powieści Czarny Pergamin i Gwiazdozbiór Kata otrzymał nagrodę Nautilusa. Światło cieni i Łuna za mgłą zostały wydane w serii Horyzonty Zdarzeń.

Horyzonty zdarzeń w Wydawnictwie Rebis>> 

Łuna za mgłą [Rafał Dębski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

| wywiad z autorem |

  • Pingback: Nowości na mojej półce oraz podsumowanie wakacji 2016 - OkiemMK.com - Okiem Mola Książkowego, Okiem Młodej Kobiety, Okiem Miłośniczki Kuchni. Blog o książkach. Blog o gotowaniu.()

  • Chyba zapiszę sobie tytuły obu książek Dębskiego, bo rzadko sięgam po ten gatunek i trudno mi wybrać te, które są naprawdę dobre i warte przeczytania. Ogromny plus za przystępny język, pomagający w zrozumieniu przekazu.

    • na początek to będzie dobra lektura. Choć niekoniecznie w Twoim guście, ale może właśnie ona Cię przekona do SF? A co czytałaś z tego gatunku? Polecam także film Ex Machinę – rewelacja.

      • Bardzo niewiele powieści typowo SF czytałam. Głównie obracam się w fantastyce grozy, a wyjątki robię dla postapokaliptycznych opowieści w stylu „Apokalipsy Pana Jana” czy ” Łabędziego śpiewu” 🙂

        • i Apokalipsa Ci się podobała? Bo ta książka na pewno się od niej różni. Tutaj postapo jest bardziej tłem dla rozważań 🙂

          • Tak, podobała mi się 🙂 No nic, tytuły zapisane, a co będzie dalej to zobaczę 🙂

          • Ja jeszcze jej nie czytałam. Ale już posiadam. Za to idą do mnie najnowsze w sensie wydania opowiadania Lovecrafta i aż piszczę z radości. W planach mam także Mężczyznę w białych bustach i książkę bardziej psychologiczną o psychopatach „Bestie…” nie pamiętam całego tytułu

          • Nieśmiało pochwalę się, że dostałam w prezencie drugi tom opowiadań Lovecrafta i już podczytuję. Bo oczywiście muszę sobie dawkować tę przyjemność 🙂